Na Osiedlu Kalinowym w Krakowie jeden z lokatorów przez kilkanaście dni niszczył klatkę schodową - pojawiły się śmieci i gruz, ściany zostały skute i pokryte wulgarnymi napisami. Mężczyzna wszczynał awantury i puszczał głośną muzykę.
Po kilkunastu zgłoszeniach na policję, w okresie świąteczno-noworocznym, lokator został zatrzymany i - z uwagi na brak logicznego kontaktu - umieszczony w szpitalu.
Wolność w mieszkaniu ma swoje granice
Jak podkreśla adwokat Karolina Galus, prawo własności w budynku wielorodzinnym nie oznacza pełnej dowolności zachowań.
Blok to nie jest dom jednorodzinny. Oprócz lokali prywatnych mamy części wspólne: klatki schodowe, korytarze, ściany, windy. One należą do wszystkich mieszkańców. Nikt, nawet właściciel mieszkania, nie ma prawa ich niszczyć ani używać w sposób zagrażający innym
- zaznacza.
Z punktu widzenia prawa cywilnego są to tzw. nielegalne immisje, czyli działania zakłócające normalne korzystanie z mieszkań i części wspólnych - nie tylko hałas czy zapachy, ale również agresja i dewastacja.
Immisje, strach i odpowiedzialność karna
Jeżeli ktoś kuje ściany i niszczy klatkę schodową, wzbudza realny strach wśród sąsiadów. To nie jest już zwykły konflikt sąsiedzki
- mówi adwokat.
Co istotne, takie sprawy nie kończą się wyłącznie na drodze cywilnej. Pojawia się również odpowiedzialność karna.
Kogo zawiadomić w takiej sytuacji?
W pierwszej kolejności - jak podkreśla Karolina Galus - należy każdorazowo wzywać policję.
Zakłócanie porządku i niszczenie mienia to kwestie bezpieczeństwa publicznego, a nie prywatne spory. Równolegle trzeba współpracować z administracją budynku lub wspólnotą mieszkaniową
- tłumaczy.
Administrator powinien dokumentować szkody i złożyć formalne zawiadomienie o przestępstwie. Bez tego działania często kończą się fiaskiem.
W przypadku osiedla Kalinowego sąsiedzi alarmowali, że lokator kuł ściany w pobliżu instalacji elektrycznych i gazowych.
Nie wiemy, do jakiej eskalacji mogło tam dojść. To było skrajnie niebezpieczne
- przyznaje prawniczka.
Jakie kary grożą za wandalizm?
Zniszczenie części wspólnych budynku jest - w rozumieniu kodeksu karnego - zniszczeniem cudzego mienia (art. 288 kk).
W zależności od skali strat może to być wykroczenie albo przestępstwo. Przy większych szkodach grozi kara pozbawienia wolności nawet do pięciu lat oraz obowiązek naprawienia szkody
- wyjaśnia Karolina Galus.
Jak przyznaje adwokat, podobne sprawy pojawiają się w praktyce zawodowej bardzo często.
Prawo wyraźnie stoi po stronie mieszkańców, którzy chcą normalnie i bezpiecznie żyć. Własność mieszkania nie daje prawa do niszczenia wspólnej przestrzeni ani terroryzowania sąsiadów. Nazwijmy rzeczy po imieniu - to są naruszenia prawa, a nie „trudny charakter”
- podkreśla.
Mir domowy i poczucie bezpieczeństwa
Takie zachowania mogą również naruszać tzw. mir domowy.
Jeżeli ludzie boją się wyjść z mieszkania lub skorzystać z klatki schodowej, to mamy do czynienia z realnym naruszeniem porządku prawnego. Prawo nie wymaga od mieszkańców heroizmu, tylko reakcji instytucji
- zaznacza ekspertka.
Czy właściciela można eksmitować?
Nawet jeśli mieszkanie jest własnościowe, w skrajnych przypadkach możliwa jest eksmisja.
Każde zdarzenie trzeba zgłaszać i dokumentować. Przy eskalacji takich zachowań lokator może zostać eksmitowany - również z własnego mieszkania
- mówi Karolina Galus.