Zapis rozmowy Jacka Bańki z kandydatką partii Razem na prezydenta Krakowa, Darią Gosek-Popiołek.
W niedzielę kolejny polski biskup przeprosił za przestępstwa popełnione wobec dzieci. Jesteśmy świadkami punktu przełomowego we wskazywaniu zjawiska pedofilii w polskim Kościele?
- Myślę, że punktem kluczowym, do którego powinniśmy dążyć, byłoby powstanie komisji, w której będą osoby, które doświadczyły pedofilii i ich reprezentanci, przedstawiciele władzy i Kościoła. Taki dokument powinien być. Im szybciej powstanie, tym lepiej dla ofiar i naszego społeczeństwa.
Taki raport zapowiada Prymas Polski. Zapowiedziany został raport i program, który działałby w każdej diecezji.
- Te zapowiedzi są ważne, ale ja stoję na stanowisku, że zapowiedzi niczego nie zmienią. Muszą być działania. Programy ochrony młodzieży miały już działać, ale nie działają dobrze. Są takie sygnały. Standardy współpracy z pokrzywdzonymi nie zawsze działają. Są zapowiedzi, potrzeba działań. Popatrzmy na raporty w USA, Niemczech. Mówimy o wielkiej skali przestępstw. To trzeba pokazać. W Polsce nadal nie wiemy, jak było. Do tego potrzebne jest niezależne gremium, które oprze się na archiwach Kościoła i na tym, do czego dotarli dziennikarze.
To znalazło się w zapowiedzi Prymasa. Poczekajmy zatem na pierwsze prace związane z tymi raportami…
- A także na skład tej komisji, która powoła raporty. Tam powinny być osoby świeckie, niekatolicy. To gremium powinno mieć dużą dozę autonomii.
Razem zapowiedziało otwieranie ogrodów klasztornych dla mieszkańców. Udało się kogoś do tego pomysłu przekonać?
- Dużo osób.
Krakowian, ale czy duchownych?
- My z duchownymi na tym etapie nie rozmawiamy. Pokazujemy narzędzia, które ma samorząd. To nasz pomysł. Jak dojdziemy do władzy, skorzystamy z tego.
Myśli pani, że jeśli komuś uda się przekonać duchownych, to będzie to partia Razem?
- Do tej pory nikt nie podejmował takich działań. W Krakowie Kościół dostawał działki z bonifikatami, radni zmieniali plany zagospodarowania pod zakony. Samorząd powinien być świecki i niezależny. Razem i nasi kandydaci to zagwarantują.
Choć samorząd walczył o swoje grunty przy Komisji Majątkowej. Kraków próbował tutaj swoje grunty zachować.
- Tak. Z jednej strony walczy, z drugiej uchwala plany, które pozwalają kościołom sprzedaż gruntów po wyższej cenie. Jest tu strach przed wykorzystaniem własnych możliwości.
Przy ulicy Dobrego Pasterza nic jeszcze nie powstało.
- Ale wiemy, że powstanie.
Wie pani co?
- Tak. Ma być biurowiec na 55 metrów. Została zmniejszona przestrzeń biologicznie czynna, czyli zieleni będzie mniej. Parkingi mają być naziemne. Ten korytarz przewietrzania miasta będzie zabudowany.
Razem apeluje w Krakowie o dokument związany z realizacją postulatów osób LGBT. Jakie by to miały być postulaty?
- Osób LGBT w Krakowie jest kilkadziesiąt tysięcy. Oni tu pracują, studiują, mają rodziny. Nie ma dla nich żadnego programu, oni są dyskryminowani. Postulujemy powołanie pełnomocnika, który zajmie się zapobieganiem dyskryminowania. Chcemy hostelu dla osób LGBT, które są wyrzucane z domu. To oni często tracą dom z powodu reakcji rodziny. Chcemy, żeby miasto wspierało te środowiska, chcemy patronatu nad marszem równości. To symbol, ale tak budujemy jedność. Kraków chce się prezentować jako miasto otwarte. To musi dotyczyć każdej grupy.
Jest to realny problem w Krakowie, czy to jeden z postulatów partii Razem?
- Aktywiści stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza i innych stowarzyszeń pokazują, że to realny problem. Tego czasem nie widać w statystykach policyjnych. Nie ma takiego przestępstwa jak nienawiść do osób LGBT. Wiele miast takie zobowiązania podpisuje. Zostało to podpisane w Warszawie nie tylko przez Jana Śpiewaka, ale też przez innych kandydatów. W innych miastach podobnie. Do tej pory żadna ekipa rządząca tego nie widziała. Dla nich bezpieczeństwo i równość nie było ważne.
Władze Krakowa dostrzegły inną rzecz. Niedawno Razem apelowało, żeby władze miasta porozumiały się z władzami UJ ws. dawnej dzielnicy Wesoła. Stało się. Nie myśli pani, że prezydentowi łatwo było dojść do porozumienia, bo sam jest ze środowiska akademickiego, ale z realizacją może być różnie?
- Prezydentowi za długo zajęło dochodzenie do zdania w tej materii. Wiele razy słyszeliśmy, że miasto nie jest zainteresowanie. Wszyscy kandydaci powiedzieli, że ten teren należy chronić i wtedy prezydent zmienił zdanie. To standard u Jacka Majchrowskiego. Tak było przy Zakrzówku, przy 100 milionach na ochronę terenów zielonych. On problem najpierw ignoruje, potem jak nacisk jest duży, prezydent ogłasza.
Po prostu może odpowiedzieć, że słucha ludzi.
- Mógłby, ale ileż można uciekać od tematu? O Wesołej wiemy nie od miesiąca, dwóch. Ten temat krąży od lat. Czas na plany zagospodarowania był. Robi się to teraz. Czas na rozmowy z UJ był, robi się to teraz. Żałuję, że miasto tak działa. Można planować działania, miasto może działać płynnie i korzystać z potencjału.
Rozporządzenie ministerstwa energii jest takie, że do 2020 roku będzie możliwa sprzedaż odpadów węglowych. Co powinien zrobić Kraków, w którym będzie zakaz palenia paliwami stałymi, ale 15% zanieczyszczenia to emisja napływowa?
- Ministerstwo wykazuje się krótkowzrocznością. My nie możemy czekać. Smog zabija. W Krakowie i okolicznych gminach jest fatalnie. Należy nie tylko zwiększać normy, ale też zakazywać palenia…
Ale to już jest. Jaka propozycja w kierunku tak zwanego obwarzanka, gdzie mamy 40 tysięcy dymiących pieców?
- Władza Krakowa może lobbować, podejmować działania, które by zmieniły te rozporządzenia. Potrafimy lobbować przy Trasie Łagiewnickiej, ale tutaj siła przebicia Krakowa nagle słabnie. Smog dotyka wszystkich. Działania aktywistów są cenne, ale nie zrobią różnicy. Różnicę zrobi władza centralna i władze samorządowe. Nie można tego traktować jako temat od października do marca. To trzeba rozwiązać.
Łukasz Gibała zapowiedział, że w II turze nie poprze nikogo, jeśli sam się tam nie dostanie. Kogo poprze Razem?
- Głosy, którymi my zostaniemy obdarzeni, są głosami naszych wyborców. Oni zdecydują. My nie będziemy namawiać.
Jakoś nie widać kampanii Razem na ulicach Krakowa.
- Widać ją inaczej. My wychodzimy do ludzi, prowadzimy spotkania. Stoimy też na jasnym stanowisku – nie zgadzamy się na dykty i kartony. To szpeci Kraków.
Dlatego nie ma tych dykt z napisem Razem?
- Tak. Kampania powinna być uczciwa. Dla nas przestrzeń publiczna jest ważna. Nie będziemy naciągać przepisów i ich łamać. Krakowianie to zrozumieją i mam nadzieję, że będą tego wymagać od innych kandydatów.