W jednej ze szkół, podczas spotkania z rodzicami dzieci od pierwszej do ósmej klasy, Katarzyna Wnęk-Joniec zadała rodzicom kilka pytań: Jaka jest ulubiona książka twojego dziecka? Jakiego zespołu słucha? Jaki film lub grę lubi najbardziej? Czego naprawdę potrzebuje? Okazało się, że najłatwiej było odpowiedzieć na pytanie o ulubione danie. Naleśniki, makaron, konkretna zupa. To wiedza codzienna, praktyczna, ale świat przeżyć, fascynacji i marzeń dziecka okazał się dla wielu rodziców nieznany.
Byłam przerażona. Zapadła cisza. Jak można nie wiedzieć nic o dziecku, które ma siedem czy piętnaście lat? - mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.
Dzieci mieszkają w domu, dostają jedzenie, są dowożone na zajęcia, pilnowane przy lekcjach. W wakacje wyjeżdżają w piękne miejsca, zimą na stoki. Grafik jest napięty, organizacja perfekcyjna. Czy jest w tym relacja? Można mieszkać pod jednym dachem i się nie znać. Wiedzieć, jakie dziecko ma oceny (bo pokazuje je dziennik elektroniczny), ale nie wiedzieć, co je zachwyca, co boli, co naprawdę je interesuje. A przecież z partnerem czy przyjacielem umawiamy się na to, co wspólne: na film, który oboje lubimy, na grę, która nas łączy. Dlaczego z dzieckiem miałoby być inaczej? Czy istotą rodzicielstwa jest praca ponad siły, by dziecko "nie zostało w tyle"? By miało drona, bo koledzy już mają? Cztery rodzaje wakacji? Zajęcia każdego dnia tygodnia?
Dzieci w czwartej klasie często nie potrafią podtrzymać rozmowy. Opowiadają o nowym sprzęcie, parametrach technicznych, szczegółach. I na tym koniec. Brakuje pytań zwrotnych, ciekawości drugiego człowieka, umiejętności bycia w dialogu. Nie szkoła. Nie dodatkowe zajęcia. Tylko codzienne bycie razem: zachwycanie się, rozmowa, wspólne przeżywanie, nazywanie emocji i potrzeb.