W Dniu Dziecka często skupiamy się na najmłodszych. Kupujemy prezenty, organizujemy atrakcje, staramy się sprawić im radość. Tymczasem być może jednym z najcenniejszych prezentów, jaki możemy dać dziecku, jest coś zupełnie innego. Pokazanie mu, że także jako dorośli potrafimy cieszyć się życiem. Iskierki w oczach pojawiają się wtedy, gdy robimy coś, co sprawia nam prawdziwą radość. Kiedy słuchamy ulubionej muzyki, jedziemy na wycieczkę, czytamy książkę, śpiewamy pod nosem podczas gotowania albo rozmawiamy z kimś, kogo lubimy.
Czy dziecko widzi w naszych oczach iskierki? Czy widzi, jak się cieszysz, promieniejesz? Te iskierki mówią o tym, że jestem szczęśliwa, że jest mi w życiu dobrze lub chcę, by było – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.
To momenty, gdy przestajemy być wyłącznie pracownikami, rodzicami, opiekunami i organizatorami życia rodzinnego. Po prostu jesteśmy sobą. Dziecko bardzo łatwo to zauważa. Widzi różnicę między rodzicem, który wykonuje kolejne obowiązki z listy, a rodzicem, który autentycznie czymś się cieszy. Rodzice często koncentrują się na tym, czego uczą swoje dzieci. Tłumaczą, pokazują, przypominają, wychowują. Tymczasem dzieci nieustannie obserwują również to, jak żyją dorośli. Patrzą, jak radzimy sobie z problemami. Jak odpoczywamy, reagujemy na stres, rozmawiamy z innymi ludźmi. Jeżeli codziennie widzą rodzica, który jest zmęczony, zabiegany, sfrustrowany i ciągle odkłada własne potrzeby na później, mogą dojść do prostego wniosku, że dorosłość nie wygląda zbyt zachęcająco. Jeśli jednak od czasu do czasu zobaczą mamę śpiewającą w kuchni, tatę pogwizdującego podczas pracy w ogrodzie albo rodziców wracających szczęśliwych z wycieczki, widzą, że życie to nie tylko obowiązek.