Bajka, która odwraca role
Film „Czarownica” z 2014 roku na nowo opowiada historię znaną z bajki o Śpiącej Królewnie. Tym razem w centrum nie stoi niewinna księżniczka, lecz czarownica – Diabolina.
– „Nie jestem potworem, tylko tak mnie widzieliście” – ten cytat otwiera filozoficzną rozmowę w audycji i od razu ustawia jej ton.
Jak podkreśla prof. Joanna Hańderek, mamy tu do czynienia z charakterystycznym dla kultury XX i XXI wieku odwróceniem perspektywy.
– „Nasza bohaterka jest najpierw dobrą wróżką, która staje się złą wiedźmą pod wpływem traumatycznych wydarzeń” – mówi filozofka. Kluczowym momentem jest zdrada ukochanego Stefana, który dla władzy odcina Diabolinie skrzydła.
Obcięte skrzydła i filozofia przemocy
Gest odebrania skrzydeł ma w filmie znaczenie symboliczne.
– „To nie tylko okaleczenie fizyczne, ale odebranie tożsamości i mocy” – tłumaczy prof. Hańderek.
W tym miejscu pojawia się interpretacja inspirowana myślą Sylvii Federici, która pisała o czarownicach jako figurze represjonowanej kobiecości.
– „To jest męska agresja wobec kobiety, która dała serce” – dodaje rozmówczyni.
Jednocześnie filozofka zaznacza, że zdradę można analizować także szerzej, poza perspektywą feministyczną – jako naruszenie najbardziej intymnej relacji między ludźmi.
Gdzie rodzi się zło?
Rozmowa schodzi na klasyczne pytania etyczne: czy zło tkwi w człowieku, w jego czynach, czy w intencjach?
Prof. Hańderek odwołuje się do średniowiecznego filozofa Piotra Abelarda.
– „Czasami jest tak, że samo działanie jest złe, a człowiek niekoniecznie” – podkreśla.
Zło rodzi się w konkretnych okolicznościach, a ocenianie cudzych intencji bywa niemożliwe.
– „Abelard wręcz przestrzega nas, by nie oceniać pochopnie drugiego człowieka” – dodaje.
W filmie Stefan odnosi sukces, zostaje królem, a jego zdrada pozostaje ukryta za fasadą władzy. To pokazuje, jak łatwo skutki przesłaniają moralną cenę czynów.
Gniew, zemsta i trud przebaczenia
Po zdradzie Diabolina reaguje gniewem i przemocą. Pojawia się pytanie: czy jej zemsta jest etycznie usprawiedliwiona?
– „W etyce bardzo często zemstę się potępia, bo zło rodzi zło” – mówi prof. Hańderek.
Jednocześnie podkreśla, że łatwe wezwania do przebaczenia bywają krzywdzące.
– „Są doświadczenia tak traumatyczne, że wybaczenie może być szczerze niemożliwe” – zaznacza.
Filozofka przypomina myśl Emmanuela Levinasa, według której świadek przemocy nie ma prawa zapomnieć. Pamięć jest konieczna, by dążyć do sprawiedliwości.
Miłość, która przerywa spiralę zła
Najważniejsza zmiana w filmie dokonuje się w relacji Diaboliny z Aurorą – córką jej oprawcy.
– „To spotkanie twarzą w twarz, relacja typu ‘ja–ty’, o której pisał Martin Buber” – wyjaśnia prof. Hańderek.
Miłość rodzi się tu nie jako romans, ale jako troska, przyjaźń i odpowiedzialność.
– „To miłość, która nie oczekuje wzajemności i potrafi wszystko wyczyścić” – mówi.
To właśnie ta relacja prowadzi do symbolicznego zwrotu: Aurora oddaje Diabolinie skrzydła, przywracając jej tożsamość.
Czarownica, czyli zraniony człowiek
Czy Diabolina jest zła?
– „Nie mamy tu do czynienia ze złem metafizycznym. To postać zraniona, która próbuje przepracować traumę” – podkreśla prof. Hańderek. Jej gniew nie jest celem samym w sobie, lecz etapem drogi.
Film „Czarownica” pokazuje, że bajki nie muszą być proste ani lukrowe. Mogą opowiadać o zdradzie, cierpieniu i odpowiedzialności, a jednocześnie dawać nadzieję.
– „To bolesny proces odebrania komuś skrzydeł, ale też opowieść o ich odzyskiwaniu” – podsumowuje filozofka.