Mieliśmy tu do czynienia z prawdziwym, medialnym "łańcuszkiem sensacji", gdzie ziarenko dezinformacji zostało zasiane i w mgnieniu oka zamieniło się w potężne, fałszywe drzewo dezinformacji. Merkel faktycznie udzieliła obszernego wywiadu węgierskiemu kanałowi Partizán. Co powiedziała? Że przed 2022 rokiem Polska i kraje bałtyckie sprzeciwiały się tworzeniu nowego formatu rozmów z Rosją. Tyle. Odtworzyła różnicę stanowisk w ówczesnej polityce, nie obwiniając nikogo za wojnę! To jest klucz!
Rosja jest agresorem, a nie kraje sprzeciwiające się dialogowi z Kremlem. Jak to jednak bywa, wystarczyło to jedno, wyrwane z kontekstu zdanie, by uruchomić maszynę. Zespół Instytutu Monitorowania Mediów prześledził całą ścieżkę. Ta sensacja o "obwinianiu Polski" nie pojawiła się najpierw w żadnym poważnym niemieckim medium.
Pierwszym portalem, który nadał temu taki ton, był serwis o dźwięcznej nazwie... deutsch.news-pravda.com. To brzmi podejrzanie. Mało tego, eksperci od cyberbezpieczeństwa wiedzą, że to element całej siatki stron nazywanej „Portal Kombat”, którą Rosja wykorzystuje do skoordynowanej kampanii dezinformacyjnej w Europie!
Więcej podcastów z cyklu Prawda czy fake
Wystarczyło kilkanaście godzin, by temat przejęła rosyjska państwowa sieć RT, znana z propagandowego przekazu. Potem to już poszło jak lawina! Ponad 40 portali-satelitów - takich niemal identycznych, o podobnych schematach, ale z różnymi domenami. Dopiero po tej zmasowanej akcji rosyjskiej, temat podchwycił niemiecki bild.de z nagłówkiem: „Merkel przypisuje Polsce współwinę za wojnę Putina”.
W tym momencie pękła tama. Kiedy duże, opiniotwórcze medium włączyło się do gry, nawet opierając się na tej wczesnej, błędnej narracji, reszta Europy to łyknęła. Od Szwajcarii, przez Litwę, Serbię, aż po Włochy i Turcję, portale biły na alarm: „Szokujący wywiad! Polska winna!” To jest właśnie ta słynna kaskada informacyjna. Sensacyjny nagłówek, nawet oparty na błędnej interpretacji, zostaje bez weryfikacji powielony przez kolejne redakcje, które błędnie zakładają, że skoro inni o tym piszą, to musi być prawda.
To był klasyczny, błyskawiczny atak dezinformacyjny, którego źródło bije w Rosji. Wyrwać z kontekstu, rozprowadzić przez sieci propagandowe, a potem patrzeć, jak reszta mediów to powiela.
Dlatego musimy mieć oczy szeroko otwarte, zanim klikniemy i uwierzymy!