Norwegia zapowiedziała, że do 2027 roku całkowicie zakaże hodowli kurczaków brojlerów – specjalnie wyselekcjonowanych ptaków przeznaczonych wyłącznie na mięso. To pierwszy taki przypadek na świecie. Decyzja ma zaspokoić rosnące oczekiwania Norwegów dotyczące jakości mięsa i etyczności metod jego pozyskiwania.
Czym są brojlery?
Brojlery to nie „zwykłe kury”, lecz efekt intensywnej selekcji genetycznej i specjalnego tuczu. Ich organizmy są zaprogramowane na ekstremalnie szybki wzrost.Jak wyjaśnia prof. Marcin Urbaniak:
Ich ciało jest tak potwornie zdeformowane, ponieważ jest to absolutnie nienaturalny, błyskawiczny przyrost tkanki tłuszczowej i mięsnej. W ciągu miesiąca osiągają taką wagę, jaką kilkadziesiąt lat temu osiągały w kilka miesięcy.Kurczaki te osiągają wagę ubojową już po 5–7 tygodniach życia. Tak szybki wzrost prowadzi do:problemów z sercem i płucami,trudności z poruszaniem się, przewlekłego bólu,deformacji kości. Dochodzi do ogromnych przeciążeń.
W praktyce oznacza to, że brojlery często nie są w stanie normalnie chodzić, a ich organizm nie nadąża za tempem wzrostu mięśni.
Co dzieje się z pisklętami płci męskiej?
W przemyśle jajczarskim problem wygląda inaczej, ale równie drastycznie. Samce kur niosek nie znoszą jaj i nie nadają się na szybki tucz, dlatego są uznawane za „nieopłacalne”.
Są momentalnie usuwane, czyli masowo mordowane… mielone żywcem. To się nazywa maceracja – mówi prof. Urbaniak.
Ta praktyka dotyczy milionów piskląt rocznie w samej Europie.Okazuje się jednak, że można rozpoznać płeć jajka, zanim wykluje się pisklę. Pozwala na to nowoczesna biotechnologia. Płeć zarodka można określić jeszcze w trakcie inkubacji jajka, zanim rozwinie się układ nerwowy.Tłumaczy Prof Urbaniak:
W dziewiątym dniu rozwoju zarodka pobiera się mikropróbkę i na podstawie składu pierwiastków określa się, czy wykluje się samiec, czy samica.Stosuje się tu m.in. spektrometrię masową – metodę analizującą skład chemiczny bardzo małej próbki płynu z jaja. Cały proces jest zautomatyzowany i odbywa się na taśmach produkcyjnych.
Najważniejsze jest to, że:
-
zarodek nie odczuwa jeszcze bólu,
-
jaja z zarodkami męskimi nie trafiają do inkubacji,
-
mogą zostać przeznaczone do konsumpcji jako zwykłe jajka.
Takie rozwiązanie funkcjonuje już m.in. w Holandii i Danii.
Gdzie kupić „dobre” mięso?
Choć całkowite wycofanie brojlerów to na razie rzadkość, konsumenci mają pewien wpływ na rynek poprzez swoje wybory.
W przypadku jajek sytuacja jest stosunkowo jasna – pomagają w tym oznaczenia na skorupkach:
-
0 – chów ekologiczny
-
1 – wolny wybieg
-
2 – chów ściółkowy
-
3 – chów klatkowy (najniższy dobrostan)
Jak zauważa prof. Urbaniak, podobny system powinien dotyczyć także mięsa. Wystarczy odpowiedni certyfikat. Cena też nas przekona, który rodzaj mięsa jest pozyskany przy linii najmniejszego oporu, a które mięso jest wysokiej jakości.
Dobrej jakości mięso można znaleźć:
-
w sklepach ze zdrową żywnością,
-
na stoiskach ekologicznych w supermarketach,
-
bezpośrednio u lokalnych producentów,
-
w sklepach oferujących certyfikowane mięso z wolnego wybiegu.
Problem polega na tym, że takie produkty są droższe i nie zawsze dostępne w każdej placówce.
Czy zmiana jest możliwa?
Zdaniem prof. Urbaniaka bez zmian prawnych i systemowych trudno liczyć na poprawę sytuacji zwierząt w hodowlach przemysłowych. Musi dokonać się prawno-polityczna zmiana a społeczeństwo się zaadaptuje.Przykład Norwegii pokazuje, że połączenie technologii, etyki i polityki może realnie zmienić sposób produkcji żywności. Pytanie brzmi, czy inne kraje – zwłaszcza takie jak Polska, będąca jednym z największych producentów drobiu w Europie – zdecydują się na podobne kroki.