Świąteczny stół bywa sceną, na której odgrywane są dobrze znane role. Dla wielu osób to przestrzeń pełna ciepła, ale też napięcia, niedopowiedzeń i powracających schematów. Właśnie w takich momentach warto przyjąć perspektywę obserwatora. To swoista strategia obronna, bo zamiast dać się ponieść emocjom, można spróbować spojrzeć na sytuację z dystansu. Nazwać role, zauważyć powtarzalność zachowań, a czasem nawet je obśmiać. Humor i dystans stają się wtedy narzędziem radzenia sobie z napięciem.
Tworzenie portretów jest strategią obronną. Przyjmowanie pozycji obserwatorki literackiej, przynajmniej mnie, zawsze bardzo pomaga. Jak już sobie z jakąś sytuacją nie radzę, to wtedy ją obśmiewam albo się cofam i wtedy jest łatwiej – mówi dr Małgorzata Majewska.
Nieprzypadkowo tak dobrze odnajdujemy się w komediach obyczajowych. Śmiejemy się, ponieważ rozpoznajemy w bohaterach samych siebie lub naszych bliskich. Najpierw pojawia się śmiech, a chwilę później myśl, że to przecież o mnie. To moment jednocześnie zabawny i niepokojący. Jeśli potrafimy dostrzec w fikcyjnej postaci własne zachowania, to znaczy, że mamy dostęp do ważnej umiejętności – zdolności spojrzenia na siebie z boku.
Świąteczne "typy ciotek"
Rodzinne spotkania sprzyjają powstawaniu charakterystycznych ról, które powracają niemal w każdej rodzinie.
Ciotka dobra rada – zawsze wie lepiej, nawet jeśli nie ma doświadczenia w danej dziedzinie. Jej rady często wynikają z potrzeby ochrony innych przed porażką, choć paradoksalnie to właśnie porażki uczą najwięcej.
Ciotka opiekunka – ciepła, troskliwa, zawsze gotowa podać herbatę i ciasto. Jednak jej wsparcie bywa warunkowe, pojawia się, gdy ktoś jest słabszy, a znika lub zmienia się w krytykę, gdy zaczyna mu się powodzić.
Ciotka "co ludzie powiedzą" – strażniczka norm społecznych. Jej świat opiera się na jednej wspólnocie i jej ocenie. To echo dawnych czasów, gdy opinia otoczenia decydowała o życiowych możliwościach.
Ciotka prowokatorka – burzy spokój, mówi rzeczy niewygodne, wywołuje konflikty. Choć bywa męcząca, często to ona wprowadza do rozmów autentyczność i przełamuje schematy.
Ciotka plotkara – łączy cechy wszystkich poprzednich, podtrzymując rodzinny obieg informacji i interpretacji.
Każdą z tych ciotek mamy w sobie. Są różne konteksty życiowe. Jak sami zaczynamy chorować, to nagle robimy się jak ciotka złota rada – dodaje.
Okazuje się, że to nie trudne chwile, lecz sukcesy bywają największym sprawdzianem przyjaźni i bliskości. W obliczu czyjejś porażki łatwo okazać wsparcie, daje to poczucie wyższości i bezpieczeństwa. Sukces drugiej osoby burzy ten układ, zmusza do konfrontacji z własnymi ograniczeniami i przekonaniami. Świąteczne spotkania mogą być trudne, ale jednocześnie stanowią wyjątkową okazję do obserwacji. To moment, gdy ujawniają się schematy, napięcia i role, które na co dzień pozostają ukryte. Zamiast walczyć z nimi za wszelką cenę, warto spróbować je zauważyć. Przyjrzeć się nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie i zobaczyć jak reagujemy, co nas drażni, co wywołuje emocje.