Niestety dokładnie tak jest. Wcale nie dlatego, że nagle jako społeczeństwo straciliśmy rozum. Po prostu daliśmy się złapać na genialny chwyt marketingowy.
Co brzmi bardziej kusząco? Lekarz, który mówi: "panie Kowalski, trzeba zmienić dietę, rzucić palenie, brać te gorzkie tabletki i za rok zrobimy badania"? A może lepiej brzmi uśmiechnięty pan z Instagrama w lnianej koszuli, który twierdzi, że wystarczy pić borax, czyli środek do czyszczenia toalet, żeby oczyścić organizm z toksyn? Wolimy proste odpowiedzi na trudne pytania.
Problem w tym, że te internetowe rewelacje to miks faktów, półprawd i totalnych bzdur. Ci samozwańczy uzdrawiacze nie mówią już, że Ziemia jest płaska. Oni są sprytniejsi. Wyciągają niszowe badanie sprzed 30 lat, wyrywają je z kontekstu i budują wokół niego narrację, żeby sprzedać nam swój magiczny proszek za jedyne 199 zł.
Nie dotyczy to tylko najmłodszych, wychowywanych ze smartfonem w ręku, którzy chłoną rolki i tiktoki jak gąbka, a nawyk sprawdzania źródeł u nich niemalże nie istnieje. Ten wirus manipulacji dopada każdego z nas.
Skutki bywają tragiczne i to już dawno nie są żarty z internetu. Ekspertki z Wrocławia podają przerażające przykłady. W Japonii po medialnej panice wokół szczepionek przeciwko HPV, wskaźnik szczepień spadł z 80% do niespełna 1%. Efekt? Tysiące kobiet zachorowało na raka szyjki macicy, którego można było całkowicie uniknąć.
Czy u nas jest lepiej? Na jednym z oddziałów kardiologicznych przebadano pacjentów po ciężkich zawałach. Ponad połowa z nich odmówiła przyjęcia zalecanych szczepień ochronnych, bo naczytali się czegoś w sieci. Ludzie, którzy dopiero co otarli się o śmierć bardziej bali się igły niż kolejnego zawału.
Co z tym zrobić? Wrocławscy naukowcy chcą stworzyć taką szczepionkę edukacyjną. Specjalne centrum, które pokaże medycynę od kuchni. To jest super kierunek.
Zanim klikniemy "kup teraz" na stronie kolejnego szamana, włączmy krytyczne myślenie. Zdrowie mamy jedno, a algorytmy społecznościówek nie mają sumienia. Zależy im wyłącznie na naszych kliknięciach.