Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PO, Bogusławem Sonikiem.
Za 2 tygodnie do Sejmu ma trafić ustawa likwidująca Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. To zakończy spór Brukseli z Warszawą?
- Zobaczymy, co będzie w ustawie. Sygnały z Brukseli były jasne. To była podstawa do zmiany stanowiska Brukseli ws. funduszy. Myślę, że tak. Z zapowiedzi wynika, że będzie to rozbudowany pasztet. Poza likwidacją ma być nowy sposób reformowania sądów. To znowu może wzbudzić negatywne emocje w Polsce i Brukseli. Krótko powiem. Nie można tak reformować sądów. Francja zapowiada reformy sądowe. Władze uważają, że ludzie nie są zadowoleni. Ogłosili 3-miesięczne konsultacje ze wszystkimi środowiskami. Tu z zaskoczenia znowu ma wjechać jakiś projekt.
Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki przekonuje, że nie o samą Izbę chodzi, ale o to, że w Polsce nadal wygrywa prawica, co jest nie do zniesienia przez liberalno-lewicowe elity europejskie. Znajdzie się nowa oś sporu?
- To dwie sprawy. Z instytucjami europejskimi mamy do załatwienia sprawę funduszy, które powinny być już uruchomione. Były sygnały, że Izba Dyscyplinarna to minimum. Atmosfera wokół Polski faktycznie pokazuje, że trudno będzie wizerunek nasz na zachodzie zmienić jedną decyzją o likwidacji Izby Dyscyplinarnej. Zjednoczona Prawica już się cofała ws. Sądu Najwyższego.
Przyjęcie przez parlament ustawy likwidującej Izbę Dyscyplinarną automatycznie da zielone światło dla Krajowego Planu Odbudowy?
- Tak mi się wydaje. Takie były zapowiedzi. Informacje z Brukseli były takie, że projekt likwidacji i zmian dotyczących wzmocnienia praworządności w Polsce, miały być wpisane do planu odbudowy. Pieniądze pewnie ruszą. Nad Polską jest też wyrok TSUE ws. praworządności i powiązania funduszy z praworządnością. To może być druga bariera.
Jako jedyny poseł KO wstrzymał się pan od głosu ws. budowy zapory na granicy polsko-białoruskiej. Inni posłowie KO głosowali przeciwko. Dlaczego pan się wstrzymał?
- Musi być jakieś zabezpieczenie na granicy, która jest forsowana przez migrantów przywożonych na Białoruś. Nowoczesne zabezpieczenia są potrzebne. Tam są podejrzenia związane z przyspieszonym trybem. To będzie realizowała Straż Graniczna. Do tej formacji można mieć zaufanie.
Wczoraj politycy opozycji opublikowali w sieci groźby śmierci, które do nich trafiają. Pan przyznał pod wpisem posłanki Doroty Niedzieli, że dostaje pan identyczne groźby. Zgłosił pan tę sprawę na policję?
- Zgłosiłem. Było dwóch młodych policjantów z wydziału do walki z cyberatakami. Złożyłem wyjaśnienia. Co dalej? Czekam. To podobno trudne do ustalenia. To serwery wynajmowane wszędzie na świecie.
To identyczne lub bardzo podobne groźby...
- Nie znam wszystkich. To, co ja dostałem, jest tożsame z tym, co trafiło do Doroty Niedzieli.
Rząd przygotowuje rozwiązania, które pozwolą na weryfikację tego, czy pracownik jest zaszczepiony. Pan poprze takie rozwiązanie? Zarzutów o segregacji nie brakuje.
- Jest zagrożenie zdrowia społeczeństwa i życia wielu osób. Trzeba podejmować decyzje. Kraje europejskie to robią. Imprezy, restauracje, praca… Powinno się okazywać świadectwo zaszczepienia.
Jest to narzędzie, które może zatrzymać lokalne lockdowny?
- To jedyne narzędzie, które może zatrzymać lockdowny. Jest racjonalność. Dziś szpitale są zapełnione w 90% chorymi, którzy nie są zaszczepieni. To będzie działać na korzyść polskiego systemu zdrowia. On się nie załamie pod kolejną falą.
Widzimy, że inne kraje europejskie idą dalej. Do końca listopada we Włoszech nie pracuje ten, który się nie zaszczepił. Co pan sądzi o takim rozwiązaniu u nas?
- Jesteśmy wolnościowym społeczeństwem. Trzeba to dawkować. Chodzi o obostrzenia. To za daleko idące. W Polsce by to nie przeszło.
Czyli weryfikacja, ale nie należy się spodziewać dalszych kroków?
- Następne będzie zamykanie powiatami różnych aktywności.
Od wczoraj można się rejestrować na szczepienie trzecią dawką. Pan przyjmie trzecią dawkę?
- Tak. Mam datę na 29 listopada.
W piątek mają się odbyć rozmowy ostatniej szansy ws. Igrzysk Europejskich w Krakowie. Jeśli prezydent wróci bez gwarancji finansowych, następnego dnia powinien powiedzieć, że dziękujemy i nie organizujemy tej imprezy?
- Nie da się zorganizować takiej imprezy bez gwarancji. Niewiele czasu zostało. Z tego co słyszałem, ustawa i rozporządzenie są przygotowane. Kraków chce wpisania konkretnych inwestycji. To słuszne. Ma powstać spółka, czasu jest niewiele. Trzeba natychmiast do tego przystąpić. Są trudności na rynku budowlanym, sprzętu.
Są też wysokie ceny. Z drugiej strony może warto czekać do skutku? Decydujące są być może pieniądze, na które warto poczekać? Weźmy pod uwagę węzeł opatkowicki i Trasę Balicką.
- Można czekać do pewnego momentu. Nawet jak będzie to mniej inwestycji. Może warto. Jest dobra wola rządu, ale trzeba pokonać biurokrację. Potem jeszcze Sejm i Senat. Trzeba to przeprowadzić szybko.
Czyli jest pan przekonany, że Kraków na tym skorzysta?
- Jak najbardziej.