Parlament ukraiński ma odpowiedzieć na uchwałę Senatu dotyczącą ustanowienia 11 lipca narodowym dniem pamięci o ofiarach ludobójstwa na Wołyniu. "Sądzę, że parlament ukraiński raczej skontruje polską narrację o tej zbrodni" - dodał Sonik.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PO, Bogusławem Sonikiem.
Parlament ukraiński odpowie na uchwałę Senatu odnośnie ludobójstwa na Wołyniu. Jakiej odpowiedzi się pan spodziewa?
- Jak obserwuję politykę ukraińską to widzę dwa sposoby jej uprawiania. Jeden na potrzeby wewnętrzne, gdzie honoruje się zbrodniarzy i drugi, w którym próbuje się wykonywać gesty łagodzące w stronę Polski. Sądzę, że tu przeważy polityka wewnętrzna i będzie to głos, który skontruje polską narrację o tym wydarzeniu, o tym ludobójstwie.
Ta sytuacja dialogu z Ukrainą nie poprawi?
- To element, który trzeba wpisać w tę politykę. My musimy wspierać Ukrainę, gdzie to jest potrzebne, ale nie możemy zrezygnować z mówienia prawdy o Wołyniu.
Uchwała sejmowa ma trafić na przyszłe posiedzenie. Wczoraj prezes Kaczyński mówił o ludobójstwie. Taki powinien być zapis tej uchwały?
- Jestem członkiem tej komisji. Obserwowałem spotkania. Widać, że ta uchwała zostanie przyjęta. Jest większość. Będzie zapis ludobójstwa. To było ludobójstwo. Pytanie w jakiej mierze to wpłynie na politykę ukraińską. Ukraina musi się przyzwyczaić do prawdy.
Wczoraj w Radiu Kraków poseł Bernacki mówił, że brany jest pod uwagę też 17 września, jako dzień pamięci ofiar sowietów. Jak pan to przyjmuje?
- Ta propozycja się pojawiła. Ona wychodziła z MSZ. 17 września to faktycznie początek wszystkich zbrodni popełnionych na Polakach na wschodzie. To mógłby być ten dzień, który by pokazał także korzenie zbrodni popełnionych na Polakach na terenach Ukrainy.
Czyli to należy brać pod uwagę?
- To byłby taki wariant.
To dobrze, że ta dyskusja odbywa się po szczycie NATO? Środowiska kresowe miały żal do parlamentarzystów, że nie zajęli się tym na ostatnim posiedzeniu.
- Dobrze. Trudno, żeby debatę w Polsce i na Ukrainie zdominowała ta sprawa jak mieliśmy rozstrzygać najważniejsze kwestie dotyczące bezpieczeństwa Polski.
Tymi kwestiami najważniejszymi dla bezpieczeństwa Polski to są te 4 bataliony i 1000 żołnierzy w naszym kraju?
- Najważniejsza jest zmiana podejścia NATO i uznanie, że zagrożenie dla Paktu jest z Rosji. Do tej pory przez lata można było usłyszeć głos z zachodu, że odreagowujemy nasze fobie. Najważniejsza jest zmiana podejścia i uznanie, że trzeba się bronić. Czy będą 3 czy 4 bataliony to nie jest istotne. To podkreśla, że atak na kraj Europy środkowowschodniej, jest atakiem na cały Pakt.
Warszawa zmieniła całą geopolitykę jak pisał szef Rzeczpospolitej?
- Zmieniła ją Moskwa przez agresję, zaatakowanie Ukrainy i zajęcie Krymu. Zwrócenie uwagi na to przez prezydenta Komorowskiego miało takie korzenie. Chodziło o to, żeby we wszystkich stolicach mówiło się dlaczego szczyt na być w Warszawie.
Dla pana jak ważna jest dzisiaj egzegeza słów Baracka Obamy o impasie wokół TK?
- To jest ważne. Można mówić, że jakieś lobby mu to podpowiedziało, ale USA to poważna dyplomacja. Oni mają swoje analizy. To nie była jedna podpowiedź. Trzeba to brać pod uwagę i liczyć się z tym. My na scenie międzynarodowej powinniśmy odgrywać rolę wzoru.
Dzisiaj rząd zaopiniuje projekt ustawy o obniżeniu wieku emerytalnego. Ktoś zawaha się przed podjęciem tej decyzji, mimo widma małych emerytur?
- Dzisiaj z tym boryka się nie tylko Polska. Wiek życia się przedłuża, emerytury są coraz niższe. Nie zaczarujemy tego przez podniesienie poprzeczki wyżej. Potrzebna jest realna zmiana, wprowadzenie oszczędzania dla obywateli. Potrzebne są duże zmiany. Nie widzę jednak takiej woli. Jest chęć spełnienia populistycznych haseł z wyborów.
Jest zapowiedź zmiany całego systemu przez wicepremiera Morawieckiego.
- Premier Morawiecki zapowiada różne rzeczy. Poczekajmy na propozycję i debatę nad realnością takiego projektu.