Robot będzie badał ok. 3 milionów żołędzi miesięcznie i naukowcy są przekonani, że będzie skuteczny. "Nie oczekujemy 100-procentowej dokładności, ale chcielibyśmy osiągnąć ponad 90- procentową trafność" - mówi naukowiec.
Z prośbą o to, by zająć się tym problem zgłosili się do naukowców AGH leśnicy z Uniwersytetu Rolniczego. "Poprosili nas, byśmy coś poradzili. Obecnie nawet 60, 70 procent żołędzi po zasadzeniu i pielęgnowaniu, nie daje efektów, a to kosztowne. Zabiegi skierowane do nasion, które nie rokują są marnotrawstwem, staramy się tego marnotrawstwa uniknąć - przekonuje profesor.
Żołędzie można badać ręcznie przy pomocy noży, ale to żmudne i czasochłonne zajęcie. Robot pracuje bardzo szybko, pobiera żołędzie z pojemnika, a wirująca gilotyna z odpowiedniej strony odcina fragment żołędzia. Potem dzięki odpowiedniej kamerze połączonej z komputerowym systemem analizy i rozpoznawania obrazów, robot klasyfikuje żołędzie. "Rejestrujemy wnętrze żołędzia, obrazy trafiają do komputera, a oceniany jest kształt, kolor i barwa. Zmiana mumifikacyjna jest widoczna jako ciemna plama. Kształt, rozmiar i położenie tej ciemnej plamy są podstawą do klasyfikacji - tłumaczy profesor Tadeusiewicz.
Urządzenie ma służyć leśnkom w Polsce, być może będzie też sprzedawane za granicą. Na razie AGH buduje prototyp robota i stara się o patent. - W połowie przyszłego roku będziemy mieli model użytkowy, teraz mamy fragmenty, które działają i są badane - dodaje profesor Tadeusiewicz.
Aleksandra Ratusznik