Spotykamy się w Święto Flagi Rzeczpospolitej Polskiej. Czy to jest okazja, by przy biało-czerwonej spotkać się mimo wszelkich różnic, jakie Polaków dzielą?
Biało-czerwona łączy. I myślę, że najważniejsze jest to, że każdy z nas – bez względu na to, jakie mamy poglądy – powinien mieć świadomość, że to jest nasza wspólna flaga. Są takie chwile, które powinny łączyć. Jedność i wspólnota jest nam dzisiaj bardzo potrzebna, bo podziałów jest dużo, zbyt dużo w mojej ocenie. Dużo jest też agresji w polityce. To jest problem, z którym powinniśmy się umieć mierzyć. Święto Flagi to taki czas, kiedy trzeba myśleć o Polsce, o rodzinie, o wspólnocie. To jest święto nas wszystkich.
Obok flagi polskiej zawisła flaga Unii Europejskiej, co przypomina nam, że wczoraj świętowaliśmy 15-lecie naszej obecności w Unii. Z jakimi emocjami pani premier świętujemy w tym roku?
Jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy członkiem UE, że Unia poradziła sobie z częścią kryzysów. Na pewno to nie jest jeszcze wszystko i potrzebne są zmiany, które będą prowadziły do tego, że będziemy pewni, że Unia będzie się bezpiecznie rozwijać. Dla Polski to był dobry czas. Było spełnienie marzeń Polaków i dzisiaj możemy mówić, że Polska jest pełnoprawnym członkiem UE. Chcemy w taki sposób wpływać na rozwój Unii.
Po tych piętnastu latach co możemy powiedzieć o plusach i co możemy powiedzieć o tym, co powinno być poprawione? Na pewno wszyscy widzą gołym okiem infrastrukturalne inwestycje, które zmieniły nasz kraj. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Z drugiej strony powtarzają się obawy o to, że faktem staje się Unia dwóch prędkości i że unijna biurokracja zaczyna państwa narodowe przytłaczać.
To przełożenie, jakie dają finanse i fundusze, to gra na wyobraźni. Polska zmieniła się w tym czasie bardzo, wykorzystując w umiejętny sposób fundusze europejskie. Musimy też zmierzyć się z problemami, które są nierozwiązywane i nie poprawiają funkcjonowania UE. To, że część polityków europejskich próbuje mówić o budowaniu Unii dwóch przędności, narzucać pewne rozstrzygnięcia, które są korzystne dla wąskiej grupy państw, to temat do dyskusji, którą powinniśmy rozpocząć w UE.
Jeśli ta dyskusja toczyć się będzie także na temat, jakim w przyszłości sojuszem, porozumieniem bardziej miałaby być, to pani zdaniem to, co jest najistotniejsze, to ten biznesowy, handlowy wymiar tego porozumienia, czy jednak przede wszystkim wspólnota wartości? Jeśli tak, to jakich wartości?
Życzyłabym sobie, żeby UE była wspólnotą wartości, z których wyrosła. Żeby nie odżegnywała się od korzeni. Pamiętamy, że UE bierze swój początek w tych wszystkich wspólnotach, które w Europie funkcjonowały. Ojcowie założyciele myśleli o tym, żeby silny nacisk położyć na wartości. W tej chwili Unia niestety bardzo się spolityzowała. Dużo jest polityki nie w najlepszym tego słowa znaczeniu. PiS cały czas podkreśla, że Unia musi wrócić do korzeni, musi zacząć rozmawiać o sprawach Europejczyków, a nie budować kolejne piętra biurokracji. To jest moment, w którym w UE powinny się zacząć rozmowy co dalej, żeby nie zatracić idei wspólnoty opartej na równości.
Kiedy pojawia się idea tej dyskusji, to nagle słyszymy w przestrzeni publicznej propozycje prezydenta Francji, by być może rozważyć zawężenie strefy Schengen do tych krajów, które w odpowiedni jego zdaniem sposób zachowują się w kwestii polityki migracyjnej. Co pani na to?
Pan prezydent Francji jest znany z tego. Zresztą nie on jeden, bo prezydenci Francji mają taką manierę pouczania i narzucania swojej wizji wszystkim pozostałym. UE to na szczęście nie tylko Francja. Są też pozostałe kraje członkowskie i pewnie będziemy rozmawiać o różnych sprawach. Uważam, że prezydent Macron w tej chwili taką retorykę stosuje też dlatego, że nie potrafi sobie poradzić z problemami wewnętrznymi. To jest właśnie myślenie w kategoriach budowania Europy kilku prędkości. I Berlin, i Paryż próbują takie wizje snuć i narzucać innym członkom. Jesteśmy już wystarczająco silnym podmiotem w UE, żeby nie dać sobie narzucać takich rozwiązań, które są niekorzystne dla Polski.
Jutro narodowe Święto 3 Maja. Jak pani ocenia pomysł lidera PSL, Władysława Kosiniaka-Kamysza, by członkostwo w UE wpisać do konstytucji?
To pomysł rzucony w kampanii wyborczej z braku pomysłu na inne propozycje, chęć zaistnienia w debacie publicznej. Gdybym miała oceniać go merytorycznie, to nie jestem entuzjastą takich rozwiązań. Nie powinniśmy do konstytucji wpisywać takiego rozwiązania, jasne jest, że Polska jest w Unii Europejskiej, będzie w Unii Europejskiej. Podpisaliśmy traktaty, wypełniamy lojalnie wszystkie postanowienia. Dzisiaj trzeba przede wszystkim rozmawiać, co zrobić, aby polepszyć jakość współpracy w ramach UE. To jest debata na po wyborach.
Jeśli polepszyć, to znaczy dać do zrozumienia partnerom, tym silnym jak Francja czy Niemcy, że nie oni jedni Unię Europejską stanowią?
Oni doskonale wiedzą, że w tej części Europy są państwa, które swoimi wynikami i rezultatami pokazują, że są czempionami UE. Największy wzrost gospodarczy jest w tej chwili w naszym regionie. Cała Grupa Wyszehradzka wypracowuje rozwiązania dobre dla UE. To my byliśmy kreatorami nowej polityki migracyjnej, która powstrzymała kryzys, który nas spychał w wyniku prób narzucania rozwiązań zupełnie oderwanych od możliwości i rzeczywistości. Francuzi i Niemcy doskonale zdają sobie sprawę, że z Polską trzeba się liczyć. Mam czasem wrażenie, że to dziwne kompleksy niektórych naszych polityków, szczególnie z Koalicji Europejskiej, powodują, że oni boją się pokazać, że są obrońcami polskich interesów. UE zakłada przecież równość swoich obywateli. Polacy mają bardzo dużo do zaoferowania Europie. Jesteśmy dużym krajem europejskim i sprawy Polski są tak samo ważne, jak niemieckie czy francuskie.
Za kilka dni matury. Za nami strajk nauczycieli – zawieszony, bo protest wciąż trwa. Pani wierzy w porozumienie i w to, że ta wizja wznowienia strajku we wrześniu się nie ziści?
Musimy ten czas dobrze wykorzystać. Mamy ten czas – politycy i związkowcy, nauczyciele – żeby zdać swoją maturę, żeby znaleźć rozwiązanie, które będzie kompromisem i które zostanie przyjęte przez partnerów społecznych. Na pewno we wrześniu będzie podwyżka. W tej chwili pracuje okrągły stół nad kolejnymi rozwiązaniami na przyszłość, m.in. nad zmianą systemu wynagradzania. Potrzebna jest wola ze wszystkich stron. Ciągle liczę na to, że w którymś momencie nastąpi ten dialog. To jest potrzebne polskiej szkole.
Co pani sądzi o takich pomysłach, które się w przestrzeni publicznej pojawiają, by rozważyć, czy nauczyciele, podobnie jak przedstawiciele służb mundurowych, nie mieliby możliwości protestowania? To temat bardzo delikatny, ale czy to jest temat, nad którym warto by się pochylić?
Rząd w tej chwili nie pracuje nad takimi rozwiązaniami. Rzeczywiście w niektórych krajach europejskich takie rozwiązania są. Przede wszystkim musimy się porozumieć w podstawowych kwestiach. Nauczyciele mają prawo do protestu, natomiast nie akceptuję i nie zgadzam się z takim protestem, w którym wykorzystywana jest młodzież.
Od 1 lipca świadczenie 500+ ma przysługiwać wszystkim dzieciom, bez progu dochodowego. Czy radości z wprowadzenia tego rozwiązania nie mąci pani groźba protestu pracowników socjalnych?
Pracownicy MOPS-ów są przede wszystkim pracownikami samorządowymi, więc tutaj jest ogromna rola samorządów, żeby szukać rozwiązań, żeby zapewnić wzrost wynagrodzeń tej grupie. Wiem, że są miejsca, w których te wynagrodzenia są bardzo niskie. Musimy zacząć myśleć, co zrobić z tzw. sferą budżetową. Wiadomo, że te wynagrodzenia powinny być wyższe. Wszystkiego naraz nie zrobimy. Realizujemy naprawdę ambitne projekty, programy powszechne. Jeżeli będziemy mieli możliwość kontynuowania naszego rządu, to na pewno tym kolejnym krokiem będą pozytywne zmiany, jeżeli chodzi o wynagrodzenia w kolejnych grupach. Potrzebny jest czas. W tym roku zrobiliśmy już dużo.
26 maja wybory do Parlamentu Europejskiego. O czym powinniśmy przed tymi wyborami pamiętać?
To są bardzo ważne wybory, dlatego że tam będziemy decydować, kto będzie reprezentował Polskę w kolejnych latach w Parlamencie Europejskim. Ostatni czas pokazuje, że coraz więcej spraw tam jest decydowanych. Ważne jest, by tam byli ludzie, którzy będą rozumieli, że interes Polski jest dla nich najważniejszy i nie powinni kierować się interesem swoich grup politycznych czy ulegać wpływom innych. Powinniśmy przede wszystkim do wyborów pójść, bo bardzo ważna jest nasza obecność. Zapraszamy do wyborów, bo frekwencja jest bardzo ważna. Pokażmy Europie, że chcemy mieć decydujący wpływ.