Beata Malczewska/fot. Sylwia Paszkowska
Początek w Lochu Camelot
Historia wieloletniego związku Beaty Malczewskiej z krakowskim Lochem Camelot zaczęła się trzydzieści pięć lat temu. Właśnie wtedy powstawał kabaret prowadzony przez Kazimierza Madeja i Ewę Kornecką. Na inaugurację zaproszono ją z recitalem napisanym specjalnie dla niej przez Jonasza Koftę. Był to ostatni recital autora, pół roku później już nie żył. Wcześniej pracowali razem przy projekcie "Blue Monday", opartym na jego autorskich tekstach do muzyki Gershwina. Z tej współpracy narodziła się przyjaźń i cykl piosenek napisanych dla Malczewskiej. Właśnie tym recitalem rozpoczęła działalność scena Lochu Camelot. Z czasem kameralne występy przerodziły się w zbiorowe programy kabaretowe, w których pojawiali się kolejni artyści.
Kabaret to scena, na której człowiek musi improwizować. Publiczność jest różna, z reguły chce się bawić. Tymczasem żart musi być podbity jakimiś bolesnymi prawdami. Przez te wiele lat, co sobotę przychodziłam do kabaretu i wykonywałam głównie repertuar międzywojenny, były to znakomite piosenki retro – mówi Beata Malczewska.
Był to także czas intensywnej pracy w teatrze i życiu prywatnym. Aktorka występowała na scenie Starego Teatru, śpiewała recitale. Kilka lat później pojawiła się propozycja pracy za granicą. Beata Malczewska została zaproszona do teatru Le Perrot w Normandii, gdzie przez cztery lata grała we francuskiej sztuce razem z francuskimi aktorami. Po powrocie do Krakowa zastała jednak zmieniony teatr. Na sceny weszło nowe pokolenie reżyserów i dramaturgów, pracujących w swoich zespołach i estetykach. Aktorka występowała w repertuarze rzadziej. Wtedy pojawiła się myśl o pisaniu własnych tekstów. W rodzinie aktorki twórczość była czymś naturalnym. Wielu jej bliskich zajmowało się sztuką, pisali, malowali, komentowali rzeczywistość z poczuciem humoru. Pisanie było więc czymś oswojonym. Czytane monodramy nie trafiały jednak w tematy i język, które ją interesowały. Dlatego zdecydowała się stworzyć własny tekst.
(cała rozmowa do posłuchania)
"Sekret panny Kazimiery"
Pierwszy monodram powstał kilkanaście lat temu i był inspirowany klimatem międzywojennego kabaretu. Bohaterką jest młoda woźna zakochana w świecie artystów. Marzy o scenie, wierzy w swój talent i z determinacją próbuje dostać się do kabaretowego środowiska. W jej wyobraźni wszystko zaczyna się mieszać, zwłaszcza gdy zakochuje się w poecie i nabiera przekonania, że to dzięki niej zaczyna tworzyć. Historia nawiązuje do świata skamandrytów i do twórczości Juliana Tuwima. Monodram opowiada o pomyłkach, determinacji i nieustannych próbach odnalezienia własnego miejsca.
Monodram jest jednym z najtrudniejszych gatunków teatralnych. Aktor pozostaje sam, bez partnera scenicznego, bez suflera, często niemal bez scenografii. Przez ponad godzinę musi utrzymać uwagę publiczności wyłącznie własną obecnością na scenie. Wystarczy jeden moment dekoncentracji widowni, jedno spojrzenie na zegarek, by napięcie zaczęło opadać. Dlatego monodram wymaga absolutnej koncentracji i intensywności gry. Jednocześnie historia opowiadana na scenie musi być bliska widzowi. Najlepsze spektakle sprawiają, że odbiorca ma wrażenie, iż opowieść dotyczy również jego samego.
Zmiany w teatrze
Współczesny teatr wygląda zupełnie inaczej niż kilka dekad temu. Dziś coraz więcej spektakli powstaje z kobiecej perspektywy, a sceny wypełniają reżyserki i twórczynie podejmujące tematy związane z doświadczeniem kobiet. Jeszcze niedawno dojrzałe aktorki słyszały, że po przekroczeniu pewnego wieku powinny odejść z teatru. Bywało, że proponowano im pracę w domach kultury, ponieważ – jak twierdzono – nie będzie już dla nich ról. Dziś to właśnie role dojrzałych kobiet należą często do najciekawszych w repertuarze, choć nadal jest ich zbyt mało.
Tych ról nie jest zbyt dużo, powinno ich być jeszcze więcej. Jesteśmy w pełni sił. Wychowałyśmy dzieci, mamy wnuki i masę pomysłów, energii i temperamentu.
Twórczość Beaty Malczewskiej wyrasta z obserwacji ludzkich emocji. Bohaterki jej monodramów walczą o swoje marzenia, często w sposób przesadny i groteskowy, płacąc za to wysoką cenę. Autorka chętnie sięga po tragikomiczny ton, komedia jest w jej spektaklach zawsze podszyta dramatem. Aktor żyje właśnie w ich świecie – analizuje je, przeżywa i pokazuje na scenie.