Nie sądzi pan, że polska prawica, tak szeroko rozumiana od Konfederacji po Prawo i Sprawiedliwość, powinna wstać z kolan, przyznać się do błędu i przestać wiernopoddańczo odnosić się do Donalda Trumpa? Opieranie polityki zagranicznej na człowieku tak niestabilnym emocjonalnie i z tak wielkimi umysłowymi ograniczeniami nie wydaje się chyba dla Polski korzystne? Chyba że pan sądzi inaczej?
- Polska prawica nie jest na kolanach. Przeciwnie. Polska prawica triumfuje w sondażach. Prawica wysuwa się na prowadzenie. Widać wiatr zmian w Polsce, w Europie i na świecie. On wieje z prawej strony. Co do Donalda Trumpa, polska prawica nigdy nie pozwalała sobie modelować kraju wewnątrz przez obcych prezydentów, władców. Zawsze byliśmy tą stroną sceny, która stawiała polskie interesy na pierwszym miejscu.
Klaskali państwo na stojąco w polskim Sejmie po wyborze Donalda Trumpa. Do tego jeszcze po tym wyborze Sławomir Mentzen mówił o tym, że Donald Trump w Stanach rozpoczął przywracanie normalności i że w Polsce rewolucja zdrowego rozsądku i normalności, taka jak w Stanach, też powinna nastąpić. Nie wiem, czy to co robi Donald Trump, to jest rewolucja zdrowego rozsądku.
- Przede wszystkim Donald Trump teraz stawia na interesy USA. Stawia na interesy swojego kraju, więc robi coś, od czego przywódcy Polski powinni się uczyć. Interesy jego kraju są na pierwszym miejscu. On stosuje politykę transakcyjną. On jest hegemonem, mocarstwem. Trzeba go uznawać. Jak podkreśliłem, nie zamierzamy się jednak przed kimś płaszczyć. Jak interesy USA nie będą zbieżne z polskim interesem, będziemy protestować.
„Biorąc pod uwagę, że wasz kraj zdecydował się nie przyznawać mi Pokojowej Nagrody Nobla za powstrzymanie ośmiu wojen, nie czuje się już w obowiązku myślenia wyłącznie o pokoju - to taki wycinek z listu do premiera Norwegii. Tak swoją drogą w Stanach mówi się dzisiaj bardzo głośno, że znowu zadziałało TACO, czyli Trumps Always Chickens Out. Trump zawsze wymięka, kiedy ktoś się mu twardo postawi. To w sprawie tych ceł, które miał nakładać na kraje europejskie w związku z niepoparciem jego aneksji Grenlandii. Chciałem zapytać o tę Radę Pokoju, do której Karol Nawrocki został zaproszony. Czy Polska powinna brać udział w przedsięwzięciu dożywotnio zarządzanym przez Donalda Trumpa, w którym to przedsięwzięciu Trump podejmuje wszystkie decyzje i do którego zaprosił oprócz pana Nawrockiego także Putina i Łukaszenkę?
- W tym momencie jako Polska powinniśmy się przyglądać kształtowi tej Rady, patrzeć, jak ona się będzie rozwijać, kto dołączy. Nie mam teraz jednoznacznej odpowiedzi, czy powinniśmy się przyłączyć. To czas na stanie z boku i patrzenie, trzymając rękę na pulsie. Argument, że zostały zaproszone Rosja i Białoruś, jest chybiony. Jesteśmy w innym układzie, gdzie te kraje są. To ONZ. Ten argument nie decyduje, czy do czegoś dołączamy, czy nie. Pytanie, czy Polska na tym zyska. Jak zyska, to ok. Jak to będzie sprzeczne z naszym interesem, nie powinniśmy w to wchodzić.
Jeśli chodzi o ONZ, to po pierwsze jest to organizacja powstała ponad 80 lat temu. To, że Rosja w niej jest, to jest stan zastany. Po drugie, ONZ zrzesza wszystkie państwa świata, a Trump nie zaprosił wszystkich państw świata.
- Moglibyśmy wyjść z tego układu, ale tam trwamy.
No tak, ale zrzesza wszystkie państwa świata, więc jest to jakieś forum dla wszystkich.
- Jest tam też Rosja.
Tak, ale jest to forum dla wszystkich. Rada Pokoju nie jest to forum dla wszystkich, tylko dla wybranych przez Trumpa. Poza tym on tam ma decydować o wszystkim. W statucie jest, że on zawsze ma rację. Jaki sens ma wchodzenie do takiej organizacji?
- To prawda. Ten statut może budzić wątpliwości, dlatego trzeba się 10 razy zastanowić. Trump ma być tam dożywotnio prezesem. Trzeba patrzeć na interes narodowy.
Czy my ufamy Trumpowi? Czy interes polski mówi o tym, że powinniśmy rozważać wchodzenie do organizacji, w której jeden człowiek - już pomijając jego wszystkie kompetencje, wady i zalety - zawsze ma rację i o wszystkim decyduje do końca życia?
- Polskie władze powinny być gotowe na każdy scenariusz. Jak słusznie zauważył prezydent Nawrocki, parlament powinien ratyfikować takie ewentualne przystąpienie. Zdecydujemy, jako Polacy.
Dzisiaj będzie zdjęcie i na tym zdjęciu, z tego jak ja zrozumiałem zapowiedzi, chyba będzie pan prezydent Nawrocki.
- Powiedział, że weźmie udział w Radzie, ale nie ma decyzji o przyłączeniu się. Parlament zdecyduje.
Wracając jeszcze do tego wiernopoddańczego stosunku polskiej prawicy do Trumpa, który pan neguje, Krzysztof Bosak napisał wczoraj na portalu X, że „nowy ambasador USA w Polsce dał jakieś przesłanie liderom PiS w sprawie Grzegorza Brauna" i w związku z tym PiS zaczął bardzo ostro Brauna krytykować. Czy ja dobrze zrozumiałem ten wpis, że pana partyjny kolega twierdzi, że największa polska partia opozycyjna przyjmuje polecenia od ambasadora obcego państwa?
- Być może tak to wybrzmiało, ale Krzysztof Bosak jasno mówi, że nikt nie powinien meblować Polski. My musimy być włodarzami. Bez znaczenia, jaki to kraj, nikt nie powinien mówić, jak powinna wyglądać polska scena polityczna. Tak czytam wpis Krzysztofa Bosaka.
Ale jest tam wyraźnie stwierdzone, że ambasador USA wydał jakieś polecenie nie wam, tylko PiS-owi. Czy dobrze to zrozumiałem?
- Z tego tweeta można wysnuć przypuszczenie. To nie jest stwierdzenie.
„Nowy ambasador USA w Polsce dał jakieś przesłanie liderom PiS w sprawie Grzegorza Brauna”. Cytuję dokładnie, słowo w słowo.
- To przypuszczenie. To było pewnie w odpowiedzi na artykuł pani Wielowieyskiej. Krzysztof Bosak skomentował artykuł, gdzie padła pewna teza. On się odniósł.
Pan Bosak pisze też, że nie powinno się kategorycznie krytykować Brauna i wykluczać współpracy z nim. Czyli rozumiem, że Konfederacja rozważa przyszłą koalicję z Konfederacją Korony Polskiej?
- W polityce trzeba być gotowym na każdy scenariusz. Nie ma takich opcji, których nie rozważamy. Nigdy nie mówimy nigdy. Liczy się dobro Polski. Jak wyborcy powiedzą, że to dobry scenariusz dla kraju, pewnie się dostosujemy.
Nawet pomimo tego, że pan Braun neguje holokaust i mówi o tym, że Żydzi dokonują mordów rytualnych?
- Nie bez przyczyny rozstaliśmy się z panem Braunem. Był szereg wybryków, akcji sprzecznych z poglądami wielu liderów Konfederacji. Dlatego Grzegorz Braun buduje swoje stronnictwo. On zyskuje, ma około 10%. My jesteśmy w okolicach 13%. To pokaźne poparcie. Nie ma jednak planów połączenia tych formacji. Grzegorz Braun idzie swoją drogą. On chciał sam iść. Tak robi.
Czy to prawda, że w przyszłym tygodniu Konfederacja zacznie zbierać podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego?
- Decyzja oficjalnie nie zapadła. Nie potwierdzam, nie zaprzeczam.
Ale chcieliby państwo odwołać prezydenta?
- Każdy widzi, co się dzieje w Krakowie. Jest niezadowolenie mieszkańców. Należy zmienić prezydenta. Decyzja, czy Konfederacja wejdzie w obywatelski projekt zbiórki podpisów, nie zapadła.
Na koniec jeszcze zapytam o nazwę pana nowej partii. Przez to, że nie potrafili państwo odpowiednio rozliczyć kampanii, stara pana partia, czyli Nowa Nadzieja wchodząca w skład Konfederacji, bo nie wszyscy wiedzą, że w Konfederacji kilka jest partii… W każdym razie stara pana partia, Nowa Nadzieja już przestała istnieć. Nowa rzeczywiście będzie się nazywać Imperium Kontratakuje?
- Nie. To techniczna nazwa partii, która została założona przez pewne kłopoty. Partia dalej się będzie nazywać Nowa Nadzieja. Nie ma obaw.
Ale w papierach jest Imperium Kontratakuje.
- Tak.
Kto jest tak wielkim miłośnikiem Gwiezdnych Wojen u was?
- Chyba wszyscy jesteśmy miłośnikami dobrych filmów.