Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PiS, Arkadiuszem Mularczykiem.
Zgodnie z przewidywaniami w wyborach prezydenckich we Francji Macron nieznacznie wygrywa z Le Pen w I turze, choć wydawało się, że różnica będzie mniejsza. W kontekście wojny w Ukrainie ktokolwiek wygra we Francji, to i tak zadowolony będzie Władimir Putin?
- Ta sytuacja, która powstała w wyniku wojny na Ukrainie, powoduje, że w Polsce otwieramy szeroko oczy na postawę wielu liderów Zachodu. Dla wielu z nich, także dla liderów francuskich, ta sytuacja w Ukrainie, masowe mordy… To nie robi na nich tak dużego wrażenia. Prezydent Macron często prowadził rozmowy z prezydentem Putinem. Po takich rzeczach jakiekolwiek rozmowy powinny być zaniechane. Otwieramy szeroko oczy na Francję, na ich postawę. Poczekajmy jednak na rozstrzygnięcia. Za dwa tygodnie zapadnie decyzja.
Zaskoczeniem jest znakomity wynik kandydata Lewicy, który nieznacznie przegrał z Le Pen. Teraz ci wyborcy zdecydują. Lewicy nie są obce rosyjskie resentymenty.
- Właśnie. Poczekajmy. Dwa tygodnie to będzie walka o przepływ elektoratów kandydata lewicowego i tych mniejszych. To będzie walka o wyborców, którzy zagłosowali na innego kandydata. Teraz oni zdecydują między Macronem i Le Pen.
Jakiego wymiaru nabiera wizyta kanclerza Austrii w Moskwie? Na dziś planowane jest jego spotkanie z Putinem.
- Dla mnie to niezrozumiała wizyta. Widzimy brutalne rzeczy na Ukrainie. Rozmawianie z Putinem to zaprzeczenie standardów. Niektórzy liderzy Europy Zachodniej myślą o interesach swoich, a nie o zatrzymaniu wojny. To sytuacja bez precedensu. Po tym wszystkim kanclerz Austrii jedzie do Moskwy i chce z nim prowadzić dialog. To budzi wątpliwości.
Pan z senatorem Pociejem był w Ukrainie. Widzimy filmy i zdjęcia z Ukrainy. Rosjanie sami przechwalają się w sieci zbrodniami. Jakim materiałem dowodowym dysponujemy dziś, żeby po wojnie ukarać winnych?
- Wojna trwa. Dysponujemy dziś materiałami z terenów, które są wyzwolone spod rosyjskiej okupacji. Są też relacje świadków, którzy uciekają z tych terenów. Polska prokuratura i prokuratury innych krajów przesłuchują uchodźców. Ci ludzie mają wiedzę o zbrodniach, które tam miały miejsce. Dokumentacja jest gromadzona. Jak długo będzie trwała wojna, kwestia jest otwarta. Ważna jest solidarność międzynarodowa. Wszystkie kraje z uchodźcami muszą zbierać dowody i relacje od świadków.
Jaki trybunał powinien osądzić zbrodniarzy? Są dyskusje.
- Dyskusje trwają w świecie prawników. Ukraina złożyła wniosek do Trybunału w Hadze. Jest postępowanie. To chyba główny trybunał. Są też inne formaty międzynarodowe, które powinny być uruchomione. Byliśmy we Lwowie. Widziałem z bliska życie mieszkańców i te zabezpieczenia. Trwa dyskusja o dokumentowaniu zbrodni i procedurach, żeby zbrodniarzy pociągnąć od odpowiedzialności karnej.
Jaka jest rola Polski? Mówił pan o naszych śledczych. Mamy ponad 2 miliony uchodźców. Trudno przesłuchać wszystkich.
- Rola Polski jest bardzo ważna. Jesteśmy krajem frontowym. Ma to wpływ na nasze życie. Mamy miliony uchodźców z Ukrainy. Jest wspaniała postawa Polaków. Społeczeństwo nasze wspiera uchodźców. Dziękuję za to. Wojna ma wpływ na nasz kraj. Dziś agresor walczy na ziemi ukraińskiej. Żołnierze ukraińscy walczą też za naszą wolność. Inaczej te wojska stałyby na naszych granicach. To wielka odpowiedzialność dla całego naszego kraju, żeby mocno wspierać Ukrainę i mobilizować społeczność międzynarodową. Tylko kolektywna odpowiedź będzie dotkliwa dla Rosji. To sankcje ekonomiczne, polityczne i wsparcie Ukrainy.
Ta pomoc dla uchodźców może pomóc w odmrażaniu pieniędzy na KPO? Do tej pory część opinii publicznej przekonywała, że tak może być, ale ostatnio Komisja odtrąciła 69 milionów euro. To może mieć znaczenie?
- Powinno mieć znaczenie. Dziś Polska przyjmuje tak wielu uchodźców. Niezrozumiała jest postawa UE. Kierują tym Niemcy i Francuzi, którzy nie chcą odmrozić KPO. Nie ma też żadnej pomocy dla uchodźców. Musimy wyciągnąć wnioski. Nawet w sytuacji wojny nie są odmrażane środki. Widać, że establishment Unii nie jest Polsce przyjazny.
Do dalszego procedowania trafiają dwa projekty: prezydencki i projekt PiS. Rozumiem, że będą one jakoś łączone. Z kim zostanie to przyjęte? Projekt prezydencki krytykuje Solidarna Polska.
- Jest spór co do kierunku zmian w wymiarze sprawiedliwości, Izby Dyscyplinarnej. Są projekty prezydenta i klubowe. Ich celem jest wyjście naprzeciw oczekiwaniom Brukseli. To jest robione. Czy to da efekt? Zobaczymy. To tylko pretekst do zmuszenia Polski do zmian? W UE nie ma wspólnych reguł nominacji sędziów. Jest tak, że pewna presja jest na Polsce. To polityka. To instrument nacisku na rząd, żeby się podporządkował Brukseli. W mojej ocenie nie ma tu wspólnych reguł ws. wymiaru sprawiedliwości. Nie da się ocenić, że dany kraj działa niezgodnie z regułami. To tylko presja polityczna na Polskę.
Może być przełomowy projekt prezydencki? On idzie najdalej.
- Mam nadzieję. Mogą być rozmowy, negocjacje. Celem jest odblokowanie środków unijnych. Oby tak się stało. Jak się tak nie stanie, jako Polacy będziemy musieli wyciągnąć z tego realistyczne wnioski dla przyszłości.