Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką PiS, Anną Paluch.
Premier Mateusz Morawiecki przygotował anglojęzyczny spot, w którym mówi o wojnie hybrydowej, solidarności i wsparciu dla działań Polski na granicy. Umiędzynarodowienie problemu było konieczne?
- Zdecydowanie tak. W ciągu ostatnich miesięcy sytuacja na granicy eskaluje. Nie tylko systematycznie wzrasta liczba prób nielegalnej migracji. Są też działania służb białoruskich, które są agresywne. Oni instruują migrantów, jak atakować nożem niechronione części ciała funkcjonariuszy. To otwarta wojna. Obserwuje się też ruchy wojsk rosyjskich wokół Białorusi, przybliżają się oni też do Ukrainy. Nikt nie wykluczy tego, że Rosja potraktuje sytuację na naszej granicy jako odwrócenie uwagi od działań w innych miejscach. Działania międzynarodowe są konieczne, do tego aktywność wpływająca na zmniejszenie strumienia migrantów. Jakby nie było gróźb sankcji międzynarodowych dla linii lotniczych, byłoby gorzej.
Szef rządu zaczął cykl spotkań w stolicach europejskich. W Wilnie mówił, że być może do prób destabilizacji Europy reżim Łukaszenki będzie chciał się posłużyć nawet kryzysem w Afganistanie. Wobec jakich zagrożeń stajemy?
- To konsekwencja sytuacji w Afganistanie. Jak zaczął się ruch migrantów na naszej granicy, rozhisteryzowana opozycja i głupi celebryci opowiadali, że w dwa dni migranci z Afganistanu tam dotarli z kotkiem pod pachą. Byli to oczywiście mieszkańcy Iraku i innych krajów Bliskiego Wschodu, werbowani przez białoruskie władze za grube pieniądze. W tej chwili ta fala prawdziwych uchodźców z Afganistanu może ruszyć po umocnieniu się tam władzy Talibów. Konieczne są działania międzynarodowe. Nasila się wojna informacyjna ze strony Białorusi i Rosji. Od dawna wiemy, że ważną rosyjską bronią jest dezinformacja, fake newsy, promowanie fałszywych informacji w mediach. Rosja ma instrumenty, hakerów. Trzeba się bronić przed atakiem informacyjnym. Został powołany w Polsce kolejny rodzaj wojsk, wojska cybernetyczne. Przestępstw w sieci jest coraz więcej. To ważne narzędzie prowadzenia wojny. Po co mamy używać broni, skoro te same cele można osiągnąć, działając na opinię społeczną? To doktryna wojenna.
Austria wprowadza lockdown i obowiązkowe szczepienia. W Polsce będą jakieś ograniczenia dla osób niezaszczepionych? Oczekuje pani tego?
- Mówiło się o ustawie dającej przedsiębiorcom możliwość sprawdzenia, czy pracownik jest zaszczepiony. Jestem zwolenniczką. Przedsiębiorca ma narzędzia, żeby odsunąć takiego pracownika od kontaktu z klientami, ale też jak przez kolejnych nieodpowiedzialnych pracowników zachoruje cała załoga, jest narażony na straty. To obrona dla niego. To oczywiste. Środki trzeba jednak miarkować. Często dotychczasowe środki nie są egzekwowane. Jeżdżę pociągiem. Połowa osób siedzi w wagonie bez maseczek. Konduktor idzie, maseczki idą na brodę. Ważne jest uświadamianie ludzi, że jak zakładają maseczkę, to dla dobra innych, których może sam zarazić. Przebywanie bez maseczki to jaskrawy przykład egoizmu.
Jak pani ocenia szansę przyjęcia rozwiązania, które pracodawcy dałoby możliwość weryfikacji szczepienia pracowników? Moglibyśmy wykorzystać do tego certyfikaty covidowe. Kiedy parlament mógłby się tym zająć?
- Zobaczymy. Kolejne posiedzenie jest za tydzień. Pewnie będziemy to procedować. Trzeba być cierpliwym. Są dwa scenariusze rozwoju pandemii. W pierwszym, optymistycznym, za tydzień będzie apogeum i będzie około 25 tysięcy zakażeń. Jak się to opóźni, będzie ich do 35 tysięcy. Słowacy i Austriacy zabezpieczają się przed tym, żeby na sezon narciarski zakażenia były niższe, żeby turystyka nie straciła.
Turyści wycofują rezerwacje w hotelach na Podhalu? Tak informuje Tatrzańska Izba Gospodarcza.
- Z tego, co słyszałam, w małych pensjonatach nie. Jest prawie 100% obłożenia. W wielkich kombinatach hotelowych jest około 50-60% rezerwacji. One są wycofywane. Bardziej skuteczny od lockdownu jest zdrowy rozsądek. Dystans, maseczka to szansa, żeby transmisja zakażeń nie następowała. Do tego szczepienie. Szczepienie sprawia, że ewentualny przebieg choroby jest dużo łagodniejszy. Służba zdrowia będzie wtedy dla wszystkich.
Widać na Podhalu ostatnio większe zainteresowanie szczepieniami? Lokalny lockdown staje się coraz bardziej możliwy.
- Nie widzę tego. Sama się wybieram na trzecią dawkę. Akurat będę miała pół roku od drugiej dawki. Zachęcam wszystkich. To rozsądne. To szansa na uniknięcie lockdownu. Serdecznie zachęcam do szczepień.
Czyli zmian na lepsze w powiatach tatrzańskim i nowotarskim nie widać?
- Nie bardzo to widać. W czasie wakacji było wiele akcji, które miały promować szczepienia, ale działa rosyjska propaganda. Zauważył to premier, że inna jest propaganda wewnątrz. Tam Putin i Rosja zachęcają do szczepień. Inne treści są w internecie. Rosyjskie służby opowiadają o zagrożeniach. To rodzi zamęt w krajach, które chce się atakować. Szkoda, że ludzie nie zdają sobie z tego sprawy.