Zapis rozmowy Jacka Bańki z Sekretarzem Stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, Andrzejem Gutem-Mostowym.
Zamknięcie kurka z rosyjskim gazem przełoży się na ceny usług branży HoReCa w tym sezonie, zanim jesienią popłynie do nas gaz przez Baltic Pipe?
- Na pewno ten kryzys energetyczny i sytuacja na Ukrainie będzie miała wpływ na ceny energii na całym świecie. W jakiej skali? Trudno przewidzieć. Na pewno nie będą to drastyczne weryfikacje cen w górę. Gaz i ropa są szeroko dostępne. Chodzi tylko o zmiany kierunków dostaw. Na pewno we wszystkich krajach będzie weryfikacja cen, ale nie będą to drastyczne podwyżki. W Polsce jesteśmy w lepszej sytuacji. Od lat byliśmy przygotowani na taki czarny scenariusz. W październiku ruszy Baltic Pipe, będzie gaz z Norwegii. Jest terminal w Świnoujściu. Do tego nasze wydobycie. To stanowi, że jesteśmy w komfortowej sytuacji.
W czasie majówki mogą w miejscowościach turystycznych wystąpić problemy z dostępnością gazu ziemnego? Słyszymy, że takie problemy miała Łeba.
- Mnie nie są znane takie systemowe braki w miejscowościach w regionie. Nie można jednak wszystkiego wykluczyć. Wydaje się, że na południowej granicy jesteśmy w komfortowej sytuacji.
Rosja, na wniosek Polski, została wykluczona ze Światowej Organizacji Turystyki. To była decyzja jednogłośna? Widzimy, że ws. płacenia w rublach za rosyjski gaz Unia nie jest jednomyślna.
- Nie była to decyzja jednogłośna. To było długie działanie. Od dwóch miesięcy z polskiej inicjatywy był wniosek, żeby podjąć takie działania. Procedura jest skomplikowana. Za musi być 2/3 wszystkich członków Światowej Organizacji Turystyki. Na nasz wniosek zebrał się zarząd Organizacji, który też po perturbacjach zwołał walne zgromadzenie w Madrycie. Tam sprawa była dyskutowana. Wiele krajów miało inne zdanie. Wiedzieliśmy, że Rosja będzie działała w Afryce, Azji, żeby storpedować nasze działania. Jednak racja była po naszej stronie. Rozmawiałem z ministrem turystyki Hiszpanii. Kraje europejskie mają jasne zdanie, że ta okrutna wojna jest sprzeczna z ideami Światowej Organizacji Turystyki. Turyści chcą poznać kulturę innego człowieka, poznać go. Wojna to niszczy, jest z tym sprzeczna. Pierwszy raz w historii wysłaliśmy list do wszystkich krajów, tłumaczyliśmy swoje racje. Przyniosło to sukces. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy głosów nie braknie. Jednak było to skuteczne. Presja się opłaciła.
W jaki sposób dotknie to teraz Rosję?
- Jest to mocna strata wizerunkowa. Jeden kraj chce niszczyć kulturę innego kraju. Światowa Organizacja Turystyki ma wiele narzędzi do badania ruchu turystycznego, promocji turystyki, promowania tych wartości… Światowa Organizacja Turystyki to organ ONZ. To wielka dyskredytacja Rosji, jako państwa. Świat uznał, że nie są godni, żeby być w Organizacji.
Jest coraz bliżej porozumienia PAŻP z kontrolerami ruchu lotniczego. Jak to dziś wygląda? Polecimy na majówkę, czy sprawa nie jest pewna?
- Raczej polecimy. Optymistyczny jest komunikat uczestników rozmów. W zgodnym tonie mówią, że procedury bezpieczeństwa są uzgodnione. Dziś będą rozmowy ws. płac i innych warunków. Ton tego komunikatu mówi, że jest spora szansa na sukces rozmów.
Nie dojdzie do zamknięcia nieba?
- Nawet jakby taka sytuacja się wydarzyła, są rozwiązania awaryjne. Wielu przewoźników przeniesie loty do Katowic, Poznania. Będą to restrykcje finansowe jednak. Oby do tego nie doszło. Oby rozmowy przyniosły efekt.
1 maja poza granicami Polski ruszy kampania promująca Małopolskę i Kraków. Jak bardzo polskim przedsiębiorcom może zaszkodzić wizerunek Polski, jako kraju przy froncie? Może to spowodować spadek ruchu turystycznego?
- Jeszcze kilka tygodni temu, kiedy doniesienia z granicy były pokazywane na całym świecie, część rezerwacji została wstrzymana. Ostatnie dni przyniosły uspokojenie. Doniesienia medialne nie idą tak w świat. Klimat wyjazdów turystycznych wydaje się być teraz lepszy. Małopolska takie działania podejmuje. To dobrze. Trzeba pokazywać, że atrakcje w Małopolsce są bezpieczne. Turysta nie odczuwa tych dramatycznych scen. Wielkie podziękowania dla Małopolski. Polska Organizacja Turystyczna też działa w krajach Europy.
Jak dużym problemem na Podhalu jest brak relokacji uchodźców z obiektów turystycznych? Informowała o tym niedawno Tatrzańska Izba Gospodarcza.
- Nie ma sygnałów, żeby ta sytuacja dramatycznie pogarszała turystykę na Podhalu. Rezerwacje są na wysokim poziomie. Wzrost cen pokazuje, że popyt na usługi turystyczne jest dosyć duży. Większość podmiotów, które zaangażowały się w pomoc uchodźcom, godzi to z obsługą ruchu turystycznego. Nie ma też konfliktu między działalnością pomocową a turystyczną. Nie odnotowujemy tego w istotnej skali.
Jakie są nastroje przedsiębiorców przed majówką? Inflacja, wojna, trudna sytuacja na rynku surowców...
- Nastroje są pozytywne. Są badania portali rezerwacyjnych. 30% większa jest ilość rezerwacji niż rok temu. 40-50% więcej rezerwacji jest na wakacje. Wydaje się, że turysta krajowy myśli jakiejś o formie wypoczynku. Turystyka może liczyć na dobre miesiące.