Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z ministrem infrastruktury, Andrzejem Adamczykiem.
Ponad milion bezpłatnych biletów wydało już PKP Intercity dla uciekających obywateli Ukrainy. W tym czasie z przygranicznych stacji uruchomiono ponad 1000 pociągów. Zasady bezpłatnych przejazdów dla Ukraińców mają się jednak zmienić od 1 kwietnia. Co ulegnie zmianie?
- Cokolwiek mają się zmienić. Najważniejsze jest to, że obywatele Ukrainy, którzy uciekają przed wojną, będą mogli przemieszczać się do zachodniej granicy państwa, do południowej granicy. Musimy umożliwić im możliwość przejazdu do granicy i dalej do Berlina, Paryża, Pragi i w inne miejsca. Poza granicami koleje danych państw bezpłatnie przewożą dalej. Tworzymy sztafetę kolejarzy państw UE, którzy wspierają uchodźców. Stąd bezpłatne bilety. Te matki z dziećmi często jadą z małymi kwotami. Stąd bezpłatne bilety. Stąd też novum. Jak do tej pory za bilety nie płacą dzieci, kobiety, młodzież do 18. roku życia i mężczyźni powyżej 60. roku życia. Mężczyźni między 18. a 60. rokiem życia płacą za bilety. Skoro są w Polsce, to pewnie pracują i mogą kupić bilet. Ci, którzy by nie pracowali, mają obowiązek obrony ojczyzny. Jest tam mobilizacja. Jeśli pracują w Polsce, kupują bilety. Dziękuję kolejarzom i przewoźnikom kolejowym. To szczególnie PKP Intercity, ale też Koleje Małopolskie, Koleje Śląskie, Polregio i tak dalej. Dziękuję im. W czasie od wybuchu wojny odprawiono ponad 1900 pociągów. W tym 1460 pociągów stałego kursowania i 400 specjalnych. To wielka praca przewozowa. Dziękuję za to kolejarzom.
Jak długo te zasady będą obowiązywały? Od początku pomagamy wszyscy kierowani porywem serca, ale to są konkretne wydatki dla przewoźnika.
- Tak. Te wydatki państwo musi brać na swoje barki. Spółka kolejowa tego nie funduje. To koszt wsparcia uchodźców wojennych, którzy chronią życie swoje i swoich dzieci. Ich rodziny walczą na Ukrainie, także broniąc naszych spraw i interesów. Wyobraźmy sobie, że Ukraina będzie zajęta przez Rosję. To Rosja przy naszych granicach. Polacy mają świadomość tego.
23 marca pan wraz z ministrami transportu z Liwy, Łotwy i Estonii skierowaliście wspólny list do unijnej komisarz ds. transportu w sprawie zakazu wykonywania przewozów towarów z i na terytorium Rosji i Białorusi. Jakie są dalsze losy tej inicjatywy? Cokolwiek się podziało? Jest szansa na konsensus w Unii, żeby zamknąć przewóz towarów?
- Ta sytuacja jest intrygująca i niepokojąca. Ministrowie transportu Litwy, Łotwy i Estonii zostali zaproszeni przeze mnie do współpracy w tej sprawie. Ministrowie podpisali apel, żeby były restrykcje nie tylko na transport samochodowy, czyli tiry jadące na Białoruś, ale też na tiry jadące przez te kraje. Na naszej granicy są trzy przejścia. W pozostałych państwach bałtyckich jest ich 11. Do tego transport kolejowy i morski. Nie było wątpliwości co do tego oczekiwania. Podobne memorandum podpisali premierzy Polski, Litwy, Łotwy i Estonii w środę. Premier Morawiecki domagał się tam w imieniu Polski i państw bałtyckich zablokowania eksportu i importu, które trafiają przez nasze kraje do Rosji. Domagał się też embarga na rosyjską ropę, gaz, węgiel, zakaz propagandy, zawieszenie wiz. To zostało złożone. Dziś jest kolejny tydzień. Rada Europejska ogłosiła, że może natychmiast przyjąć sankcje, ale nic się nie zmieniło. Dziś skontaktuję się z ministrami transportu państw bałtyckich. Ponownie podejmiemy aktywności, ale nic się nie zmienia. Czyj w tym interes? Pewnie tych, którzy nie tylko odbierają te towary, ale też tych, którzy je sprzedają. To firmy niemieckie, francuskie i inne z Unii. Nie jest tak, że Rosjanie i Białorusini przewożą towary bezpaństwowe, które nie mają producenta. Jest w tym wielki biznes. Znam wagę moich słów, ale przemawia przeze mnie irytacja. Mamy zapewnienia państw Unii, że jesteśmy solidarni we wsparciu Ukrainy, z drugiej strony brakuje tej solidarności, gdy mówimy, żeby nie ładowali towarów do tirów. Trzeba wziąć ciężar wojny też na siebie. To apel do przedsiębiorców państw Unii na zachód od naszych granic.
Niestety mamy ponad miesiąc wojny i jest obawa, że część osób w Unii przyzwyczaja się i dalej robi z agresywną Rosją biznes, jakby nic się nie wydarzyło...
- Tak. Niestety tak to wybrzmiewa. Rozmawiałem trzy tygodnie temu z ministrem transportu Niemiec. Niemcy mocno angażują się w przewozy kolejowe, pomagają nam, wożą uchodźców. Budujemy most powietrzny z Niemcami. Niemcy chcą wesprzeć uchodźców w przelocie do Grecji. Jednak jak prosiłem ministra z Niemiec, żeby zablokować operacje w portach morskich, to on mówił, że to dobry pomysł. Mijają trzy tygodnie. Jest głuchy telefon. Taka jest rzeczywistość. Musimy ją opisywać i przekazywać słuchaczom.
Jeszcze Igrzyska Europejskie. We wtorek podpisał pan z miastem Kraków umowę o dofinansowanie z budżetu państwa kosztów realizacji przedsięwzięć związanych z Igrzyskami. 350 milionów to spore pieniądze. Igrzyska mają być za rok. Ma pan pewność, że te pieniądze zdążą być spożytkowane na te 16 przedsięwzięć? Inwestycje zdążą być zakończone? Są problemy, drożeją usługi, energia, paliwa. Jest to realne w tak krótkim czasie?
- Cieszę się, że Kraków i aglomeracja dostaje 350 milionów złotych wsparcia na remonty, modernizacje ulic, ale też torowisk tramwajowych. To ważne. To decyzja rządu, premiera. Ona jest nieodwracalna, podpisana jest umowa. Te pieniądze za chwilę będą pracowały. Podpisanie umowy było poprzedzone negocjacjami prowadzonymi z jednej strony przez prezydenta Muzyka, z drugiej strony przez krakowianina, dyrektora biura ministra, pana Macieja Michałowskiego. W szczegółach zostały omówione kwestie. Pieniądze zaczną pracować zaraz po podpisaniu umowy z Europejskim Komitetem Olimpijskim. To ma się stać na dniach. Zasilamy środkami miejskie inwestycje. One się zaczynają, są gotowe. Środki zostaną wykorzystane. Ktoś zada pytanie, czy Igrzyska powinny się odbyć? Dziś nie odpowiem. Nie odpowie nikt, kto zdrowo ocenia rzeczywistość. Środki finansowe zostaną jednak w Krakowie. To będą nowe ulice, ciągi pieszo-rowerowe. To jest potrzebne Krakowowi, żeby w przyszłości Kraków i Małopolska mogły składać wnioski o organizację wielkich wydarzeń sportowych.