Najnowsza powieść Ziemowita Szczerka to bardzo udane skrzyżowanie kryminału w styku noir i geopolitycznej fikcji. Przenosimy się do alternatywnej rzeczywistości i alternatywnej historii. Krótka II wojna światowa została wygrana przez antyhitlerowską koalicję, oczywiście z udziałem Polski. Wojna polsko-ukraińska doprowadziła do powstania niepodległej Ukrainy, ale niewielkiej, bo groźna Rosja wciąż istnieje. Lwów jest polski, ale tuż za granicą jest drugi, nowy, bliźniaczo podobny do oryginału wybudowany przez Ukraińców.
Główny bohater, prywatny detektyw Franciszek Kary, znany z poprzedniej książki Szczerka, przeniósł się z Warszawy do polskiego Lwowa i prowadzi tam agencje detektywistyczną o wdzięcznej nazwie Semper Fidelis.
Jest śmiesznie, strasznie, ironicznie i do bólu szczerze, bo autor nie oszczędza żadnego napompowanego mitu czy świętości, niezależnie od tego kto je stworzył i kto się nimi podpiera.
Wreszcie język powieści Szczerka. Śpiewna fraza i miękki akcent lwowskiego bałaku, nie spastiszowany, a niemal z czułością odtworzony. Język w którym zawierała sie lwowskość, zarówno ta wyśpiewana przez Szczepcia i Tońca z radiowej Lwowskiej Fali, jak i ukraińskich czy żydowskich mieszkańców Lwowa.
Posłuchamy go w świetnej interpretacji Juliusza Chrząstowskiego. Fragmenty książki na antenie od poniedziałku do piątku o 11.45.