Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem Koalicji Obywatelskiej, Aleksandrem Miszalskim.
Mieliśmy zrezygnować z rosyjskiego gazu z końcem roku, ale Rosja już teraz zakręciła kurek z kontraktu jamalskiego, bo nie zgodziliśmy się na zapłatę w rublach. Poradzimy sobie już teraz bez rosyjskiego gazu?
- Dobrze, że się nie zgodziliśmy na zapłatę w rublach. Takie były zapowiedzi. Poradzimy sobie. Jesteśmy na szczęście po zimie. Rząd mówi, że zapełnienie magazynów to 80%. Było sporo czasu. Rząd wiedział, co się może wydarzyć. Dobrze, że za naszych rządów powstał gazoport w Świnoujściu. Dobrze, że teraz jest też procedowany Baltic Pipe. Trzeba postawić na fotowoltaikę, wiatr, małe elektrownie wodne, biogazownie. Cała energetyka jest połączona. Im więcej czystej energii, tym łatwiej uniezależnić się od rosyjskich dostaw.
Jest zapowiedź minister Moskwy przedłużenia taryf dla odbiorców indywidualnych do 2027 roku. Słyszymy, że gospodarstwa domowe na razie nie odczują tej decyzji Rosjan. Co jeśli zostanie zakręcony kurek dla całej Europy Zachodniej? Bułgaria już nie otrzymuje także rosyjskiego gazu.
- To ryzyko wszystkich sankcji, że ceny wzrosną. One od początku roku są dosyć wysokie. Dla odbiorców firmowych i wspólnot to nawet 900%. Ceny są wysokie i będą rosły. Trzeba szukać, dywersyfikować. Musi być więcej gazu skroplonego. Minister Błaszczak był w USA. Mam nadzieję, że o tym rozmawiał. Będzie problem z paliwami z Rosji. Może się to odbić, jeśli sankcje obejmą większą część Europy. Jakby ceny się zmieniły, muszą być osłony dla mieszkańców.
Bierze pan pod uwagę to, że część krajów Zachodu może się wyłamać wobec stanowczego „nie” dla zapłaty w rublach? Polskie magazyny są zapełnione prawie w 80%, ale średnia europejska przekracza zaledwie 30%. Ktoś może się wyłamać.
- Trudno prognozować, czy ktoś się wyłamie. Zależeć to będzie od stanowczości Rosji. Polskę i Bułgarię stawia Rosja pod ścianą. Pewnie kilka krajów to spotka. Czy odważą się na wstrzymanie dostaw do największych odbiorców? Ciężko wyrokować. Postawa Zachodu wobec Rosji ewoluuje. Stosunek Francji, Niemiec czy Austrii jest teraz znacznie inny niż rok temu. Czy bez rosyjskiego gazu Europa sobie poradzi? Nie wiem. Zależy to od tego, jakie decyzje podejmie Rosja wobec innych krajów.
Likwidacja WIBOR, wakacje kredytowe, więcej pieniędzy na Fundusz Wsparcia Kredytowego. Rząd pieniędzmi banków chce pomóc kredytobiorcom. Co by pan dopisał do tych propozycji?
- My przedstawiliśmy w połowie kwietnia pakiet wsparcia kredytobiorców. Raty nie wyższe niż w grudniu, pomoc obligacjami dla osób, które mają oszczędności, podwyżki dla sfery budżetowej. Rodziny mają problem. Są szalejące ceny, stopy procentowe, raty kredytów i brak podwyżek. W budżetówce ich w ogóle nie ma. To wielki problem. My cały pakiet zmian przedstawiliśmy. Rząd teraz proponuje coś, co jest w miarę dobre, ale z WIBOR-em specjaliści mówią, że teraz to będzie korzystne, ale czy za pół roku tak będzie? To skomplikowany mechanizm wynikający z rynku. Banki trzeba stymulować, żeby swoje marże zmniejszały. Te zyski są teraz gigantyczne. Orlen zarabia przy cenach paliwa, zwiększa marże. Banki robią to samo. Banki to kapitał prywatny, Orlen jest państwowy, ale w obu sytuacjach jest to skandaliczne.
Z Sądecczyzny płyną informacje, że branża hotelarska poradzi sobie w majówkę bez relokacji uchodźców. Co z innymi częściami regionu? Konieczna jest relokacja przed majówką, czy można jeszcze poczekać do końca czerwca?
- Nie wiem, jaka jest skala pomocy hotelarzy dla Ukraińców, ile osób jest przyjętych, ile pokoi oddano. Od tego to zależy. Pomagamy, jakiś procent pokoi jest za darmo dla uchodźców. Jeśli ktoś dał cały obiekt i od dwóch miesięcy ma tylko uchodźców, żeby zacząć zarabiać, musi dokonać zmian. Pytanie jest do państwa. Państwo powinno występować o mechanizmy unijne. Chodzi o pieniądze. Rząd mówi, że nie dostał żadnych pieniędzy, ale nikt nie mówił, że wniosek został złożony. Jak chce się pieniędzy, musi być wniosek. Pieniądze w UE muszą się znaleźć. Niech to napiszą.
Dziś przed magistratem będą protestować mieszkańcy południa Krakowa ws. przebiegu drogi S7. GDDKiA zaprezentowała sześć przebiegów połączenia Kraków-Myślenice. Mieszkańcy kwestionują pięć. Nie ma dobrego przebiegu S7 dla mieszkańców Krakowa?
- Zwrócę uwagę, że z niewiadomych przyczyn jakiś czas temu z wariantów GDDKiA wyleciał wariant przez Liszki i Skawinę. Tam było w miarę przyzwolenie na to, protestów nie było. Skawina chciała, bo byłaby to obwodnica jednocześnie. Ściągałoby to ruch ze Śląska na południe, podobnie z Warszawy. Warianty S7, które zaczynają się między Borkiem Fałęckim i Bieżanowem, przecinają płuca Krakowa. To nigdy nie było planowane. Od lat projektuje się S7, nie było wariantów przez Swoszowice. To się nagle pojawiło. Wpuszcza to cały ruch na obwodnicę Krakowa. Nie widziałem analiz, bo GDDKiA tego nie daje. Złożyłem interwencję do GDDKiA, żeby te wyliczenia udostępnić mieszkańcom. Nie wiemy, czemu wariant zachodni jest pogrzebany. Walory południowych regionów Krakowa i innych gmin… To piękne tereny. Żal je przecinać trzypasmówką w dwie strony.