Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i szef MON-u poinformowali, że 30 miliardów z SAFE pójdzie jednak na zakupy w Stanach Zjednoczonych. Brać czy nie brać? Już nie taki straszny ten SAFE?
- To nie jest tak, że wystarczy coś powiedzieć. Co do SAFE zadawaliśmy wiele pytań. Pytają nie tylko posłowie opozycji. Pytania są zadawane w imieniu wielu Polaków. Ludzie mają wątpliwości. Nie chodzi o to, że trzeba się zbroić i pieniędzy nie ma w budżecie, ale wątpliwości dotyczą wielu warunków tej pożyczki. Ważnym elementem tych wydatków powinna być możliwość inwestowania w zbrojeniówkę. Pieniądze będą tylko na zakupy. Zapisy, że zakupy można robić tylko w krajach UE, bo przecież nie w Polsce… Nasz przemysł zbrojeniowy tego nie udźwignie i to wiemy. Wątpliwości budzą sytuacje, gdy polscy przedsiębiorcy chcieli stawiać fabryki, ale nie dostali gwarancji zakupów.
Nie słyszę takiego jednoznacznego „nie”. Mówi pani o tym, że to w stronę naszej zbrojeniówki powinno iść. Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Teresa Pamuła, wcześniej o pani posłance nie słyszałem, nazywa sprzęt wojskowy produkowany w Polsce złomem. Pani podziela tę ocenę?
- Nie słyszałam takiej opinii. Nie wiem, czego to dotyczyło. Nie wyobrażam sobie wprost takiego sformułowania. Nie znam się na sprzęcie. Nie będę mówiła o jakości broni. To specjalistyczna wiedza. Ja uważam, że takie duże pieniądze powinny iść na inwestycje, jak zrobili to Niemcy. Oni zrobili to z grantów na przemysł. Nie przeznaczyli całej pożyczki na zakupy w innym państwie. Pieniądze muszą zostać, trzeba je zainwestować. Nie stało się wcześniej to, że zbudowaliśmy potencjał firm budowlanych i innych. Wydawaliśmy je poza granicami.
Płyną te pieniądze do naszych firm, choćby do zakładów zbrojeniowych w Tarnowie...
- Płyną, ale nie będą to pieniądze na inwestycje.
Francuski parasol nuklearny - czy pani by się pod nim ukryła?
- Ja jestem zwolennikiem tego, żeby Polska myślała o broni nuklearnej. Jesteśmy członkiem NATO, musi to być uzgodnione z sojusznikami. Co do szczegółów się nie wypowiem. Nie jestem specjalistą. W naszym położeniu, z naszą historią, powinniśmy myśleć o naszym bezpieczeństwie. To jego element.
Broń jądrowa zaczyna dzielić się Polaków, podobnie jak program SAFE. Z drugiej strony słyszymy głosy, że lepszy jest program Nuclear Sharing Stanów Zjednoczonych. Pytanie tylko, czy prezydent Stanów Zjednoczonych raczej posłucha prezydenta Karola Nawrockiego, czy prezydenta Federacji Rosyjskiej, któremu na pewno nie spodobałoby się tego typu rozwiązanie?
- Nie wiem, kogo słucha prezydent USA. Zabawne jest jednak sformułowanie, że słucha Rosji. Amerykanie są najważniejszym państwem w NATO. Sojusz trwa. Nie słyszałam głosów, żeby tak miało nie być. Są deklaracje większej obecności wojsk USA w Polsce. Nie ma podstaw do takich rozważań. To jest niepotrzebne.
Prezydent Karol Nawrocki, który ma doskonałe relacje z administracją Stanów Zjednoczonych, powinien takie negocjacje dotyczące włączenia nas do programu Nuclear Sharing rozpocząć?
- Nie jestem doradcą prezydenta w tej kwestii.
Ale jest pani w gronie doradców od wczoraj.
- Tak. Jestem dumna. Moje doradztwo dotyczy jednak polityki wobec osób z niepełnosprawnościami. Na zbrojeniach się nie znam. Prezydent ma bardzo dobre relacje z USA. Dzięki Bogu. Pan prezydent w tej kwestii będzie wiedział, jak postąpić.
Były premier Mateusz Morawiecki publicznie ściera się z Patrykiem Jakim i z tak zwanymi „maślarzami,” objeżdża kraj, buduje zaplecze. Pani oczywiście należy do tej frakcji byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Czy dla pani i dla premiera Morawieckiego jest życie poza Prawem i Sprawiedliwością?
- Faktycznie premier jest aktywnym politykiem od lat. To człowiek pracowity. Ubolewam, że w sytuacjach kryzysowych, jak teraz, nie mamy premiera, który podejmuje sprawne decyzje. Nie rozumiem tych frakcji. Jestem w klubie PiS, nie w partii PiS. Nigdy nie byłam w żadnej partii. Wspieram premiera Morawieckiego. Ten premier nasz kraj wprowadził na dobre tory gospodarze. Tak sprawnego polityka nie mieliśmy na czele rządu. Cieszę się, że w PiS jest wielu liderów, którzy mają silne osobowości, potrafią podejmować decyzje i dbają o Polskę. Ścierają się, mają różne zdania, ale z tego wynika rozwój.
Mateusz Morawiecki ma stanąć przed komisją etyki Prawa i Sprawiedliwości za te publiczne starcie między innymi z Patrykiem Jakim. Mówi pani - skuteczny i sprawny premier Morawiecki. Zwolennicy byłego premiera jeszcze podkreślają także jego klasę i inteligencję. Czy zatem Mateusz Morawiecki jest upokarzany przez aparat Prawa i Sprawiedliwości dzisiaj?
- On sam tak się raczej nie czuje. Nie słyszałam takich sformułowań. Działa, prezentuje pomysły, programy. To lokomotywa PiS. To, że komisja etyki… Nie jestem w partii, nie rozumiem reguł partyjnych. Premier Morawiecki jest w partii, tak samo Patryk Jaki. Pewnie podlegają innym regułom. Ja w tej kwestii się nie wypowiem. Nie jestem członkiem partii, nie znam wewnętrznych reguł.
Ma szansę Mateusz Morawiecki, by w sobotę został wskazany na przyszłego premiera w Krakowie, w Sokole? Chociaż nie spełnia jednego z warunków, bo jest po pięćdziesiątce.
- Trudno mi powiedzieć. Pracowałam w jego rządzie. Poznałam klasę, skuteczność i patriotyzm. To byłby bardzo dobry premier. Kontynuowałby to, co rozpoczął. To zostało teraz zawrócone. Prezydent na Forum Samorządowym powiedział, że każdy byłby lepszy niż obecny premier.
Kto ma największe szanse w pani ocenie? Czy Przemysław Czarnek, czy Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki? A może związany z prezydentem minister Bogucki? Czy nowa gwiazda, Lucjusz Nadbereżny?
- Bardzo wiele osób… Fajnie, że pan je wymienił. To silne osobowości, czasem różniące się w poglądach. To zasób. Nie jest tak, że jest jedna osoba. To byłby dobry rząd.
To będzie w sobotę. Potwierdza pani?
- Tak. Jest zapowiedź konwencji. Tak zapowiedział pan prezes, że to się wydarzy w Krakowie. Kraków to szczęśliwe miasto na ogłaszanie. Prezydent Nawrocki też był ogłoszony w Krakowie.
Wcześniej też prezydent Duda.
- Tak. W tej historycznej sali.