Rząd przyjął projekt przewidujący za używanie takich sformułowań karę grzywny lub do trzech lat wiezienia. - Już nagłośnienie tej sprawy ma wymiar edukacyjny - mówiła posłanka Ścigaj w porannej rozmowie Radia Kraków. Jej zdaniem problemem może być egzekwowanie tych kar, bardziej skuteczne będą grzywny.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką ruchu Kukiz'15, Agnieszką Ścigaj.
Rząd przyjął projekt ustawy o karaniu za tak zwane „polskie obozy śmierci”. Teraz do trzech lat za to będzie groziło. Nie za ostro?
- Zdecydowanie jakieś działania związane z odkłamywaniem historii muszą być podejmowane. Nie jestem karnistą. Nie wiem czy kwestia wymiaru kary ma tu znaczenie. Chodzi o zwrócenie uwagi na to, że to szkodzi. Czy to 3 lata, czy grzywna? W takich kwestiach wysokie kary grzywny odniosą lepszy efekt w przypadku osób, które używają tych krzywdzących sformułowań. Weźmy wagę takich słów jak powie to gazeta The Times. To większa szkoda niż jak to padnie w rozmowie dwóch panów pod sklepem. Nagłośnienie tego ważnego dla nas tematu jest ważne. Nie można zakłamywać. To były niemieckie obozy koncentracyjne. To ma wymiar edukacyjny. To zwraca uwagę.
Wynika z tego, że zawiodła edukacja. Teraz machnijmy ręką na edukację i zacznijmy karać?
- Mam nadzieję, że nagłośnienie tego, iż to będzie karane, bo słabo widzę egzekucję tych kar, pomoże. Ściganie tego typu potencjalnych przestępców poza granicami będzie trudne. To będzie wymiar edukacyjny. To musi iść dwoma torami. Edukacja tak, także ta międzynarodowa. Z karami poczekajmy.
Z przepisów będą wyłączone wypowiedzi artystyczne i naukowe. Będziemy się spierać co jest sztuką a co nauką?
- Właśnie. Nie można dojść do absurdów. Nie doszukujmy się sformułowań i do róbmy furtki do prowokacji. To obawy, które też mam. Jednak ważne są te aspekty. Jesteśmy krzywdzeni jako naród przez takie sformułowania.
Chciałem zapytać o ewentualne kary za używanie symboli powstańczych na przykład na kijach bejsbolowych. Podoba się to pani?
- Mamy mocny skręt w tę symbolikę. Może jest to nadużywanie. Wiąże się to z kulturą masową. Do młodych docieramy za pomocą mody. Jak młody człowiek nosi koszulkę, żeby zademonstrować swoją wiedzę na ten temat i postawę życiową to ok. Trzeba się z tym pogodzić. Młodzież tak robi.
Ale kije bejsbolowe? Zaraz będą kastety.
- Tak. Tu zahaczamy o komercjalizację. Trzeba to wyważyć. Ludzi trzeba wyczulać co to jest patriotyzm. Dobrze, że to się demonstruje, ale to nie jest podstawa patriotyzmu.
Może trzeba doprecyzować zapisy ustawy o symbolu Polski Walczącej?
- Trudno będzie doprecyzować wszystkie przedmioty, na których nie wolno używać takich symboli. Nie jest proste regulowanie wszystkiego ustawami. Obyczajowość i edukacja ma większe znaczenie. Jak prawdziwi patrioci będą na to zwracać uwagę to młodzi nie będą tego kupować. Jako społeczeństwo musimy mieć wyczucie. Trzeba dostrzec prawdziwe postawy.
Za tydzień Solidarność kończy zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o graniczeniu handlu w niedziele. Kukiz'15 poprze ten projekt?
- Współpracujemy z Solidarnością. Jesteśmy zwolennikami nurtu, że Polsce będzie sprzyjać rozwój jak pracownicy i pracodawcy zrozumieją, że są po jednej stronie barykady. Nie możemy napuszczać jednych na drugich. My nie poprawimy rynku pracy bez pracodawców. Ważne jest to, że zaczęło się mówić o pracownikach. Po rozmowach jesteśmy przekonani, że będzie kompromis. Będzie liczyć się to, że pracownicy dużych sieci mają prawo do wolnych niedziel. Teraz często nie mają ich w ogóle. Nie wiemy jaki będzie projekt ustawy. Będziemy dążyć do kompromisu. Wynegocjujemy taką liczbę wolnych niedziel, żeby nie było uszczerbku dla pracodawców, ale tez żeby pracownicy odpoczęli.
Czyli nie każda niedziela, jak chce Solidarność? To punkt wyjścia do negocjacji?
- Kierunek jest dobry. Pracownicy muszą odpocząć z rodzinami. Czy to będą 2, czy 3 niedziele to kwestia negocjacji.
Dzisiejsza Rzeczpospolita donosi, że 4000 małych sklepów zniknęło od początku roku. Zakaz handlu w niedziele to będzie już gwóźdź do trumny? Może nie dla tych najmniejszych sklepów, ale na przykład dla sklepów obuwniczych.
- To nie będzie miało dużego wpływu na znikanie takich sklepów. To jest od lat. Jest rozwój dużych sieci handlowych. Chodzi o to, żeby te sieci nie wykorzystywały pracowników. Większość sklepów, na których nam zależy, to firmy rodzinne. Ta ustawa nie dotknie tych sklepów. Właściciel może otworzyć sobie sklep. To pomoże. Kraków to było miasto kupieckie. W Krakowie jest jakaś ulica handlowa? Nie. Sklepy umierają. Koronnym przykładem jest to, że kwitną galerie. Mały handel powinien być podstawą, ale małe sklepy znikają. Byłam na rozmowie z kupcami na placach. Oni starają się zwrócić uwagę na ich sytuację. Oni proszą o zlikwidowanie opłaty targowej. To trudne negocjacje. Trzeba jednak coś robić.
Kukiz'15 cały czas zbiera podpisy pod projektem referendum ws. uchodźców. Ile jest podpisów?
- Jest ponad 360 tysięcy. Musi być pół miliona. Zbiórka trwa.
Strasznie długo.
- Tak. Ona angażuje dużo czasu. Żeby złożyć podpisy, które zostaną zakwalifikowane przez PKW, trzeba podać PESEL.
Mamy przykład krakowski...
- Właśnie. My nie wynagradzamy ludzi. To wolontariusze. W Krakowie podpisów mamy bardzo dużo – ponad 20 tysięcy. To też zależy od naszych struktur. Jest długo, ale idzie do przodu.
Marszałek Tyszka krytykuje podwyżki dla pracowników Kancelarii Premiera. Tak czy inaczej górna granica zarobków to będzie 6000 złotych brutto. Za pracę w ministerstwie nie jest to zbyt wygórowana stawka.
- Ta krytyka wiąże się z tym, że ogromnie rośnie liczba urzędników. Tak było za poprzedniej i za tej ekipy. Każda reforma sprowadza się do powiększania administracji. Jednocześnie będą podwyżki. W tym momencie to mała kwota, ale jak popatrzmy na liczbę urzędników to robi to potężną kwotę. Wiemy, że tam są ludzie, którzy powinni więcej zarobić, ale albo zmniejszymy liczbę urzędników, albo będziemy za każdym razem walczyć o podwyżki.
Czyli chcą państwo zwrócić uwagę na problem a nie na same stawki?
- Dokładnie.