Bardzo chcielibyśmy napisać, że skarbówka sypie groszem, ale musimy was sprowadzić na ziemię. To jest klasyczny, grubymi nićmi szyty fejk. Mechanizm jest stary jak świat, ale niestety wciąż zabójczo skuteczny. Oszuści grają na naszych emocjach i podają bardzo konkretne kwoty. Te 842 zł i 15 groszy jest po to, żebyśmy uwierzyli, że to wyliczone co do grosza jest wszystko.
Klikasz w link, trafiasz na stronę-kameleona. Wygląda jak portal "Twój epit", pachnie jak twój bank, a w rzeczywistości to pułapka. Wpisujesz login i hasło, ale zamiast zwrotu podatku fundujesz oszustowi luksusowe wakacje, bo właśnie wyczyścił ci konto do zera. Zamiast prezentu dostajemy bilet do finansowej katastrofy.
Jak nie dać się złapać na ten podatkowy haczyk i co zrobić, gdy taki SMS już wpadnie nam do skrzynki? Przede wszystkim spokojnie. Oddech. Pamiętajmy o jednej zasadzie. Urząd Skarbowy to nie jest ciocia ze Stanów Zjednoczonych, która wysyła niespodzianki przez linki w SMS-ie. Jeśli mają wam oddać pieniądze, zrobią to przelewem na konto podane w deklaracji. Nigdy nie będą wyłudzać logowania do banku przez wiadomość tekstową.
Spójrzcie też na adres strony. Jeśli zamiast gov.pl widzicie tam jakiś "zwrotpodatku2026okazja.pl", uciekajcie, gdzie pieprz rośnie. Na koniec jeszcze jedno. Nie kasujcie tego SMS-a od razu. Prześlijcie go na darmowy numer 8080. To jest taki wspólny przycisk bezpieczeństwa. Dzięki temu eksperci z CERT Polska zablokują stronę, zanim wasza sąsiadka czy babcia w nią kliknie.