- Nie ma pełnego zarządu Grupy Azoty, ani nie ma decyzji Prokuratorii Generalnej. W związku z tym w zasadzie dzisiaj nie ma nic do dodania w tej sprawie. Stąd prośba, byśmy tę dyskusję odbyli na przykład w marcu - przekonywał Jakub Kwaśny.
Krótko po tej decyzji wójtowie opuścili salę obrad, nie kryjąc niezadowolenia.
- Według nas rada miejska nie ma pełnych informacji dotyczących kulis negocjacji oraz przyszłości Tarnowskich Wodociągów. Przyszliśmy tutaj, byśmy mogli przedstawić radnym nasze stanowisko i te fakty, które do nich na pewno nie dotarły. Niestety nie mamy takiej możliwości. Jest nam z tego powodu bardzo przykro. Nie chcemy nikogo przekonywać, jedynie przedstawić nasze stanowisko. Demokracja polega na tym, że każdy powinien móc zabrać głos i wystąpić do innych
- mówił wójt gminy Tarnów, Grzegorz Kozioł.
Kozioł podkreślał, że prezydent Kwaśny, w analogicznej sytuacji na Radzie Gminy Tarnów, mógł bez żadnych problemów zabrać głos i odpowiadać na pytania radnych.
Z kolei wójt gminy Skrzyszów Marcin Kiwior odniósł się do prezydenckiej propozycji, by udziały Grupy Azoty w Tarnowskich Wodociągach wszystkie samorządy wykupiły w równej części.
- Najpierw powinniśmy wprowadzić do spółki majątek, który nasze samorządy, czyli głównie gmina Tarnów i gmina Skrzyszów wyprodukowały. To są dziesiątki milionów złotych. Wykup w równej części udziałów byłby obecnie nieuczciwy. Zresztą normalna biznesowa działalność powinna spowodować, że zwiększony majątek od razu się wciąga w strukturę. Tak to normalnie działa. Nie sądzę, że pan prezydent Kwaśny, po wykupieniu teraz proporcjonalnie udziałów Azotów, zgodziłby się na to wprowadzenie. Dlatego logika mówi - najpierw wprowadźmy to, co było, a później kupujmy udziały. Wtedy byłby wilk syty i owca cała. Myślmy też o rozszerzeniu spółki o kolejne samorządy i o usprawnieniu i poszerzeniu działalności spółki. Jest ku temu rynek, a przede wszystkim są możliwości - mówił.
Wójtowie jednak podkreślają, że są nadal otwarci na dialog i będą czekać na kolejną okazję do zabrania głosu.