– W pracy był bardzo otwarty, nie było problemu, żeby się z nim dogadać i o wszystkim porozmawiać. Jeśli chodzi o życie prywatne, myślę, że był bardziej zamknięty i raczej trzeba było się postarać albo przeczekać, żeby dopuścił kogoś bliżej. A kiedy już dopuścił, był bardzo ciepły i serdeczny – przekonuje aktorka tarnowskiego teatru Kinga Piąty.
Aktor Tomasz Wiśniewski podkreśla, że Ireneusz Pastuszak był pełen emocji. Jak mówi, kiedy udało się zdobyć jego zaufanie, „wynagradzał to dobrem i ciepłem, które – pomimo jego introwertyczności – miał w sobie. Był człowiekiem do rany przyłóż. Irka poznałem, można powiedzieć, na początku mojej, nazwijmy to, kariery aktorskiej. Wiele razy pomógł mi jako kolega w pracy, ale co cenię o wiele bardziej – także prywatnie. Bardzo dużo pomagał i przejmował się losem drugiego człowieka”.
Wiśniewski dodaje, że po nagłej śmierci Ireneusza Pastuszaka wrócił do archiwalnych przedstawień i uważa, że rolą, która najbardziej oddaje Pastuszaka jako człowieka, był Odyseusz w spektaklu „Kajzer Odesyja 1982”. – Ta rola pokazywała, jak intensywnie odbierał świat, jak dużo chciał i potrafił. Zawsze było to gdzieś przykryte jego melancholią i smakowaniem życia – podkreśla aktor.
Z kolei Kinga Piąty wymienia także „Apetyt na czereśnie” oraz „Kantatę na cztery skrzydła”, „w których reżyserował i grał. Te role i spektakle miały w sobie bardzo dużo z jego wrażliwości. I ostatnia moja wspólna premiera z Irkiem – Bunkier, w reżyserii Filipa Gieldonia, gdzie Irek grał postać Leni Riefenstahl – też, myślę, zawierała bardzo dużo jego wrażliwości i sposobu postrzegania świata”.
Szopa Sztuki
W ostatnich latach Ireneusz Pastuszak żył projektem Szopy Sztuki – miejsca w Parku Sanguszków, w którym będzie można wystawiać spektakle, organizować koncerty, warsztaty, wernisaże oraz spotkania autorskie. Ważnym elementem tej przestrzeni miała być także niewielka kawiarnia.
– W ostatnich latach ten projekt zajmował go w stu procentach. I właśnie w tym najlepiej widać, kim był Irek. Gdy mówił o planach i trudnościach w realizacji tego przedsięwzięcia, można było odnieść wrażenie, że mimo wszystkich sztormów spokojnie płynął tym statkiem, wiedząc, gdzie jest cel i koniec podróży. W rozmowach wspominał, że na emeryturze chciałby działać prężnie właśnie w Szopie Sztuki. Czy coś z tego teraz będzie? Czas pokaże – podkreśla aktor tarnowskiego teatru Tomasz Wiśniewski.
Tarnów
– Na pewno tarnowski teatr i Tarnów były drugim domem Ireneusza Pastuszaka po Krakowie – zaznacza Kinga Piąty. – Bardzo zżył się z Tarnowem, wszedł w jego atmosferę. Tak naprawdę wszyscy go tu chyba znali. Bywał w różnych miejscach kultury, kawiarniach na Rynku, chodził też na koncerty jazzowe w Bombayu. Bardzo dużo dawał z siebie dla Tarnowa, ale też wiele z niego czerpał.
Msza żałobna Ireneusza Pastuszaka zostanie odprawiona 26 stycznia o godz. 11.00 w kaplicy na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.