Radny miejskiej i osiedlowy Tomasz Żmuda, który zachęcał do przegłosowania podwyżki dla przewodniczących rad i zarządów tarnowskich osiedli, przekonywał, że im się to po prostu należy. - 200 zł w tych czasach nie wystarczy, żeby zatankować auto, pojeździć po osiedlach.
- Dzisiaj wszystko jest droższe. Powinniśmy im dziękować, że chcą jeszcze pracować - przekonywał miejski radny Stanisław Klimek z osiedla Zielonego, na którym nie udało się znaleźć 16 osób do pracy w Radzie Osiedla.
Teraz w budżecie miasta trzeba będzie znaleźć dodatkowe 72 tysiące złotych na rok na podwyżki diet przewodniczących rad i zarządów osiedli, którzy już od lutego powinni otrzymywać 400 złotych na miesiąc.
Prezydent Tarnowa przekonywał, że będzie to problem. Roman Ciepiela podkreślał, że nie neguje potrzeby podwyżki dla społeczników z rad osiedli, ale jak przekonywał, inicjatorzy tego pomysłu nie wskazali, skąd mają się wziąć te pieniądze. A budżet na 2022 rok został uchwalony w grudniu. Dlatego zdaniem prezydenta może to spowodować, że przyjęta przez radnych uchwała będzie martwa. Prezydent proponował, żeby pieniądze na podwyżki dla przewodniczących rad i zarządów osiedli pochodziły z budżetów rad, a nie miasta. 15 rad osiedli ma otrzymać w tym roku do podziału 4 miliony 700 tysięcy złotych.