Mężczyznę i kobietę zauważył podczas spaceru Artur Bryl z OSP Bogumiłowice. Wezwał pomoc i podał poszkodowanym gałąź, której mogli się chwycić. Na miejsce jako pierwszy dotarł sierżant Michał Foltyn z tarnowskiej drogówki. Do akcji ratunkowej włączyli się druhowie Tomasz Gdowski z OSP Gosławice oraz Dawid Jakubiec z OSP Wierzchosławice. Strażacy, ubrani w stroje wypornościowe, doczołgali się po lodzie do wyczerpanej pary i wyciągnęli ją z wody. Zaledwie tydzień wcześniej uczestniczyli w szkoleniu z ratownictwa lodowego zorganizowanym przez tarnowską straż pożarną.
Bez zastanowienia skoczyliśmy na lód próbować ratować, bo widzieliśmy, że już ta pani ledwo utrzymywała się na lodzie. Pan, który tam z nią był, ją podtrzymywał, on też naprawdę uratował jej życie. Ta wiedza i te umiejętności, których nabyliśmy tydzień wcześniej, były niezbędne, żeby ta akcja zakończyła się powodzeniem. Samo szkolenie daje trochę pewności, ale nie można też zapomnieć, że nie ratują tych ludzi dwie osoby. Za nami stały dwa zastępy naszych jednostek z Wierzchosławic i Gosławic, które nas asekurowały
– mówili druhowie.
Z ustaleń tarnowskiej policji wynika, że 35-letnia kobieta weszła na skute lodem koryto Dunajca w Ostrowie koło Tarnowa, próbując ratować swojego psa. Gdy lód załamał się pod nią, do pomocy ruszył jej partner, który również wpadł do lodowatej wody. W akcji uczestniczyło 22 strażaków, policja oraz ratownicy medyczni. Druhowie, którzy uratowali parę, zostali symbolicznie wyróżnieni przez wójt gminy Wierzchosławice Małgorzatę Moskal.
Służby apelują, aby pod żadnym pozorem nie wchodzić na zamarznięte rzeki i jeziora, niezależnie od grubości pokrywy lodowej. W przypadku zauważenia osób, pod którymi załamał się lód, należy natychmiast wezwać profesjonalną pomoc i – nie wchodząc na lód – spróbować podać im przedmiot, np. gałąź. Jeśli poszkodowani znajdują się blisko brzegu, można spróbować podczołgać się do nich po lodzie, zachowując szczególną ostrożność i dbając o własne bezpieczeństwo.