Komisja Oświaty tarnowskiej Rady Miejskiej przegłosowała utworzenie 12 zespołów szkolno-przedszkolnych. Ostateczną decyzję podejmie w czwartek, 26 lutego, cała rada miasta, ale wynik komisji praktycznie przesądza sprawę.
Reorganizacja ma być odpowiedzią na pogłębiający się niż demograficzny. W tarnowskich przedszkolach ma być w tym roku o 400 dzieci i 19 oddziałów mniej niż przed rokiem. To może oznaczać likwidację około 60 etatów. Władze miasta przekonują, że połączenie przedszkoli ze szkołami podstawowymi pozwoli ograniczyć zwolnienia i lepiej zagospodarować kadrę.
Dla rodziców bez zmian?
Zgodnie z założeniami magistratu, z punktu widzenia rodziców i dzieci niewiele powinno się zmienić. Dzieci nadal mają uczęszczać do tych samych budynków, pod opieką tych samych nauczycieli i pracowników.
Nowe zespoły mają umożliwić m.in. łatwiejsze przesuwanie nauczycieli między przedszkolem a szkołą podstawową – oczywiście pod warunkiem, że w szkole będzie wolny etat lub jego część.
Nie dajemy stuprocentowej gwarancji, że wszyscy dostaną zatrudnienie. Ale mam wrażenie, graniczące z pewnością, że jesteśmy w stanie zagospodarować te osoby
– przekonywała podczas posiedzenia komisji Agnieszka Kawa, zastępczyni prezydenta Tarnowa.
Władze miasta podkreślają, że przeanalizowano, ilu nauczycielom w najbliższym czasie przysługują uprawnienia emerytalne. W tym magistrat widzi szansę na ograniczenie zwolnień. Jednocześnie przyznaje, że nikogo nie można zmusić do odejścia na emeryturę.
Dyrektorzy i administracja – rok gwarancji
Zgodnie z propozycją miasta dotychczasowi dyrektorzy przedszkoli mieliby zostać wicedyrektorami nowych zespołów – o ile dyrektorami zostaną obecni szefowie szkół podstawowych i zaakceptują sugestie magistratu. Tego jednak nikt nie może zagwarantować.
Urzędnicy zapewniają, że pracownicy administracji i obsługi przedszkoli mogą być spokojni o swoje miejsca pracy przynajmniej przez rok. Przez ten czas miasto nie planuje zmian w tzw. standaryzacji, czyli, na przykład, w zakresie powierzchni przypadającej do sprzątania.
W niektórych przypadkach stanowiska będą się jednak dublować – chociażby w księgowości. Według założeń jedna z księgowych (z przedszkola lub szkoły) mogłaby objąć niższe stanowisko w zespole, zachowując przez pół roku wynagrodzenie na dotychczasowym poziomie. Ostateczne decyzje będą należeć do dyrektorów nowych zespołów.
Opozycja: poczekajmy rok
Część pracowników przedszkoli oraz radni opozycji apelowali o wstrzymanie zmian i przesunięcie reorganizacji o rok, by lepiej się do niej przygotować.
Zastępczyni prezydenta przekonywała jednak, że miasto nie może zwlekać.
Możemy to przesuwać, ale słyszymy od innych samorządów, że to jest błąd. Trzeba działać. Proponujemy rozwiązanie najbardziej łagodne – dotyczące całego miasta, przy zachowaniu placówek i obwodów. Jeśli nie zrobimy tego teraz, za rok będziemy w tym samym miejscu.
Przedstawiciel Związku Nauczycielstwa Polskiego przyznał, że dostosowanie sieci szkół do niżu demograficznego jest konieczne. W przeciwnym razie w przyszłości placówki mogą być zamykane.
Dyrektorzy przedszkoli zwracali jednak uwagę, że o konkretnych planach tworzenia zespołów usłyszeli 20 stycznia i – ich zdaniem – nie było wtedy przestrzeni do realnej dyskusji.
Jak głosowali radni?
Za pozytywną opinią komisji było czterech radnych Koalicji Obywatelskiej i Naszego Miasta Tarnów: Tomasz Żmuda, Grażyna Barwacz, Edyta Kowalska i Ewa Jasiak. Przeciw byli radni PiS: Stanisław Klimek i Sebastian Mucha. Ryszard Żądło z koła Tak dla Tarnowa wstrzymał się od głosu.
Opinie rad pedagogicznych również są podzielone. Spośród 24 przedszkoli pięć wydało opinię pozytywną, 16 negatywną, trzy nie zajęły stanowiska. W przypadku 12 szkół podstawowych - sześć rad pedagogicznych poparło pomysł, pięć było przeciw.
Prognozy demograficzne pokazują, że to może nie być koniec reorganizacji. Za cztery lata w tarnowskich szkołach podstawowych ma być o około tysiąc uczniów mniej niż obecnie.