Na pewno bym nie wchodził od razu na lód. Nie wbiegłbym za nim, szukałbym jakiejś gałęzi albo szalika, żeby mu podać i w razie czego starać się jakoś go wyciągnąć. Zadzwoniłbym po służby
– mówił Maciej Janowski ze Szkoły Podstawowej w Ładnej niedaleko Tarnowa.
W styczniu dwoje ludzi wpadło do Dunajca w Ostrowie koło Tarnowa. Weszli na zamarzniętą rzekę za psem, a lód załamał się pod nimi. Na szczęście ich wołanie o pomoc usłyszał przechodzący tamtędy strażak ochotnik. Szybko na miejsce dotarli też druhowie z OSP Gosławice i OSP Wierzchosławice, wyposażeni w profesjonalny sprzęt do ratownictwa lodowego.