Inwestycja od początku wzbudzała emocje – głównie ze względu na koszt, który wyniósł blisko 300 tysięcy złotych. Później pojawiły się problemy z uruchomieniem, a po otwarciu toaleta regularnie ulega awariom. Tym razem uszkodzeniu uległ moduł elektroniczny.
Jak wyjaśnia zastępca prezydenta Tarnowa Maciej Włodek, przyczyną problemu było zapchanie mechanizmu. – Urządzenie pracowało bez przerwy i podawało wodę, aż w końcu doszło do awarii modułu sterującego. Toaleta wciąż jest na gwarancji, ale mamy problem z wykonawcą, który nie reaguje na zgłoszenia i nie pojawił się na zaplanowany przegląd – tłumaczy.
Miasto zdecydowało się więc zlecić naprawę innej firmie. Prace mają potrwać około dwóch tygodni i kosztować kilka tysięcy złotych.
W tym czasie mieszkańcy i spacerowicze znów muszą korzystać z tymczasowej toalety przenośnej. Nie kryją jednak rozczarowania.
– Toaleta miała być nowoczesna, kosztowała ogromne pieniądze, a ciągle się psuje. Sprawdza się stare powiedzenie, że nie ma lepszych toalet niż sławojki – mówią.
Zwracają też uwagę na warunki korzystania z toi-toia. – W parku jest dużo małych dzieci. Trudno je wysłać do takiej toalety, każdy wie, w jakim jest stanie – podkreślają.
Urzędnicy zapewniają, że problem jest już rozwiązywany, a po naprawie urządzenie ma wrócić do użytku.