Wiadomo, że mężczyzna obrabował co najmniej 8 sklepów popularnej sieci m.in. właśnie w Bochni, ale także Skalbmierzu, Chmielowie czy Wodzisławiu. Nie przechodził przez kasy, ale wymykał się ze sklepu z łupem przez drzwi wejściowe, które rozsuwają się, gdy ktoś wchodzi do sklepu. W kradzieżach pomagały mu dwie nieustalane dotąd osoby.
W ustaleniu personaliów 40-latka pomogło m.in. to, że został zatrzymany po obrabowaniu sklepu w Libertowie. Wtedy pobrano od niego odciski palców i sporządzono całą dokumentację. Wtedy nie było jednak podstaw do aresztowania. Tymczasem Jarosław O. znowu obrabował Biedronkę, tym razem w Bochni i został niedługo później zatrzymany.
- Jarosław O. ukradł kilkadziesiąt butelek whisky. Zabierał przede wszystkim te większe butelki o pojemności 1,5 litra i 1 litr. Nie gardził także piwem i słodyczami, a także innymi artykułami. Podejrzany przyznał się do postawionych mu zarzutów. Wyjaśnił, że skradziony towar pozostawiał w lombardach w Krakowie. Tam rzeczywiście policja zabezpieczyła 37 butelek whisky, zabezpieczono również umowy z danymi podejrzanego. Z analizy tych umów wynika, że w lombardach zostawił on co najmniej 77 butelek takiego alkoholu - wyjaśnia rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie Mieczysław Sieniecki.
Jarosław O. trafił do aresztu. Był wielokrotnie karany i poszukiwany. Grozi mu do 7,5 roku więzienia. Policja sprawdza, czy nie okradł większej liczby sklepów, niż to wynika ze zgłoszenia. Po tym, jak został zatrzymany w Libertowie, 40-latek wyrzucił dotychczasowe ubrania, żeby nie być rozpoznany podczas kolejnych kradzieży.
Jarosław O. pochodzi z Pabianic. Prowadzi wędrowny tryb życia. Często zmienia miejsce zamieszkania. Nocował w noclegowniach.