To jednak nie są jedyne konsekwencje, jakie poniesie. Zakończyło się bowiem toczące się przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne, dotyczące nieprzestrzegania przez niego zasad etyki zawodowej.
- Został uznany za winnego, zachował się nieetycznie, został ukarany naganą za swoje zachowanie. W tej chwili jest w dyspozycji komendanta. Na ten moment przebywa na zwolnieniu lekarskim. Jakie dalsze kroki wobec byłego naczelnika będą podejmowane, to się okaże dopiero po jego powrocie do służby - mówi rzecznik tarnowskiej policji, Kamil Wójcik.
Nagana udzielona byłemu naczelnikowi wpisywana jest do akt funkcjonariusza. Skutkować może brakiem awansu, a także pomijaniem go w nagrodach i premiach rocznych.
Zakończyły się też dwa postępowania dyscyplinarne wobec funkcjonariuszy, którzy zatrzymali swojego przełożonego. Oni byli oskarżeni o nieprawidłowości w nagrywaniu czynności przez kamery, które noszą na mundurach. Policjantka uczestnicząca w kontroli została uniewinniona, drugi biorący udział w interwencji policjant został uznany za winnego, ale zdecydowano o odstąpieniu od ukarania go.
- Tutaj chodziło o nierejestrowanie przebiegu interwencji. W jej trakcie policjantka, która uczestniczyła w interwencji, nie miała tej kamery włączonej. Tutaj może ją tłumaczyć, iż jest to młoda policjantka w służbie przygotowawczej. Myślę, że trochę ten stres nad nią górował. Nie każdy z nas ma do czynienia na co dzień z przełożonym, którego musi ukarać. Natomiast jeśli chodzi o kamerę, którą posiadał drugi z policjantów, ona też nie zarejestrowała w pełni przebiegu interwencji. Został uznany za winnego, natomiast odstąpiono od wymierzenia kary za niedopełnienie obowiązków - dodaje Wójcik.
Policjant był dowódcą patrolu. Trzecia policjantka, która pełniła w tym czasie służbę, nie brała udziału w kontroli, przebywała w radiowozie. Wobec niej nie toczyło się postępowanie dyscyplinarne.