- Trwa rozruch wszystkich tych urządzeń, które mają być gotowe na tegoroczny sezon grzewczy. To jest taki system, który ma spowodować, że 50% energii pochodzić będzie ze źródeł odnawialnych, czyli idziemy w tym nurcie dekarbonizacji, ale z drugiej strony pewnej elastyczności. Nie tak dawno w ogóle był problem z jakimikolwiek paliwami, czy to z dostępem do węgla, czy ceny gazu szalały. My staramy się ten system mieć na tyle elastyczny, aby móc tymi źródłami ciepła operować stosownie do cen i do dostępności poszczególnych paliw. Z drugiej strony chcemy uzyskać efektywność energetyczną, którą zadeklarowałem, otrzymując chociażby dotacje na wymianę sieci ciepłowniczej, która u nas też była trzykrotnie przewymiarowana i w zasadzie całą tę sieć już też wymieniliśmy - podkreśla burmistrz Brzeska, Tomasz Latocha.
Rewolucja w Brzeskim MPEC kosztowała w sumie 40 milionów złotych. Miejskie przedsiębiorstwo otrzymało na to 14 milionów złotych dotacji i ponad 15,5 miliona złotych pożyczki z programu Ciepłownictwo Powiatowe Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Oddala się w czasie perspektywa ciepła z podziemnych źródeł i basenów geotermalnych w Brzesku
Niestety na razie oddala się perspektywa zasilania brzeskiego systemu ciepłowniczego z wód geotermalnych. Przetargi na przeprowadzenie odwiertu poszukiwawczo - wydobywczego na Pomianowskim Stoku przynosiły dużo droższe oferty, niż zakładała gmina. Teraz Brzesko musi ponownie zdobyć koncesję na samą możliwość przeprowadzenia takiego odwiertu, bo dotychczasowa kończy w tym roku. Odnowienie dokumentacji jest konieczne, żeby Brzesko nie straciło 13 milionów 700 tysięcy złotych dotacji z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Miasto marzyło po cichu o wykorzystaniu wód geotermalnych np. do ściągnięcia inwestorów i budowy basenów geotermalnych. Teraz musi walczyć o podtrzymanie dotacji na odwiert, który miał potwierdzić w ogóle wcześniejsze informacje o występowaniu na Pomianowskim Stoku źródeł wód geotermalnych.
Brzesko liczyło się z tym, że będzie musiało za takie zadanie zapłacić około 16 milionów złotych, tymczasem w pierwszym przetargu firma złożyła ofertę na 20 milionów 600 tysięcy złotych, a w drugim na 25 milionów 300 tysięcy złotych i to mimo odchudzenia zadania o niektóre dodatkowe elementy przez brzeski magistrat.
Zdaniem burmistrza Tomasza Latochy wynika to z tego, że jest mało firm wykonujących takie odwierty. Dodatkowo mają one dużo pracy i mogą przez to same kształtować ceny. Wprawdzie początkowo burmistrz Latocha zapowiadał starania o podwyższenie dotacji z NFOŚiGW, ale niedługo później okazało się, że zdobytych w konkursie pieniędzy nie da się powiększyć.