Pierwsza połowa meczu była wyrównana, ale niezbyt ciekawa. Jagiellonia została zmuszona do gry pozycyjnym atakiem i nie szło jej to najlepiej. Gospodarze notowali dużo niecelnych podań i dośrodkowań, również niewiele pożytku dawały próby indywidualnych akcji skrzydłowych Litwina Arvydasa Novikovasa i Przemysława Frankowskiego.
W 27. minucie Jagiellonia przeprowadziła jedną ze składniejszych akcji w tej części gry, ostatecznie strzał sprzed pola karnego Czecha Martina Pospisila zablokował Marcin Wasilewski.
Wisła grała bardzo uważnie w obronie i skutecznie rozbijała akcje białostoczan. Kiedy tylko mogła, próbowała kontrować, ale w kluczowym momencie jej ataki były przerywane przez obu stoperów białostockiej drużyny. Ona także nie stworzyła sobie żadnej klarownej sytuacji. W 30. minucie ładnie przewrotką uderzył Rafał Boguski, ale słowacki bramkarz Jagiellonii Marian Kelemen nie miał problemu z obroną.
W drugiej połowie emocji jednak nie brakowało. Jagiellonia zaatakowała, w ciągu kilku minut strzelali kolejno: Novikovas, słoweński napastnik Roman Bezjak i znowu Novikovas - wszyscy niecelnie.
W 60. minucie sędzia Daniel Stefański - w oparciu o wideoweryfikację - zdecydował, że w walce o piłkę w polu karnym Marcin Wasilewski uderzył w twarz Bejzaka i wskazał na rzut karny. Strzelał sam poszkodowany, ale jego uderzenie hiszpański bramkarz Wisły Julian Cuesta obronił.
Gospodarze nadal atakowali, dopingowani coraz głośniej przez kibiców, ale gola nie potrafili zdobyć.
W 83. minucie zrobili to goście. Po dośrodkowaniu Carlitosa najpierw uderzył głową Wasilewski i jego strzał Kelemen zdołał odbić, ale dobitka Zorana Arsenica już trafiła do siatki. W końcówce (plus doliczone 10 minut m.in. za czas potrzebny do weryfikacji VAR) Jagiellonia miała przynajmniej trzy znakomite sytuacje, ale interwencje Cuesty i nieskuteczność białostoczan pozwoliły Wiśle wywieźć z Białegostoku trzy punkty.
Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków 0:1 (0:0)
83' Arsenić
PAP/AD