W czwartek, 11 marca, GKS Tychy podejmować będzie Comarch Cracovię w pierwszym meczu półfinałowym fazy play-off. Krakowianie sezon regularny zakończyli dopiero na 6. miejscu, ale w ćwierćfinałach byli lepsi od KH Energi Toruń, która w tabeli uplasowała się na 3. pozycji. Po emocjonujących meczach Cracovia wygrała serie 4-2.
"Do sezonu przystępowaliśmy z zespołem, w którym byli młodzi zawodnicy, ale okazało się, że drużyna nie jest konkurencyjna i w trakcie rozgrywek uzupełniliśmy skład, zmieniliśmy także bramkarza. Ostatnie dwa mecze sezonu regularnego oraz play-offy pokazały, że drużyna jest zgrana. Czas działa na naszą korzyść" – podkreśla Rudolf Rohaček, szkoleniowiec Comarch Cracovii.
"Nie określiłbym naszej drużyny jako czarnego konia rozgrywek. Nie patrzę też w przyszłość, z kim możemy zagrać później. Chcemy przygotować się do czwartkowego spotkania, a reszta nas nie interesuje" – podkreślał Rohaček.
Tyszanie długo czekali na swojego rywala, w ćwierćfinale wygrali z Ciarko STS Sanok wszystkie spotkania. "Przeszliśmy do kolejnej rundy, wygrywając cztery mecze, ale musieliśmy wylać sporo potu, aby w nich zwyciężyć" – mówił Krzysztof Majkowski, trener GKS Tychy.
Wszystkie konfrontacje tysko-krakowskie w tym sezonie zakończyły się wygranymi mistrzów Polski. "Nie porównałbym przeszłych czterech meczów do tych, które nas czekają, bo Cracovia mocno przebudowała drużynę. Przeanalizowaliśmy ostatnie mecze rywala i na tym się skupiliśmy" – przyznał trener tyskiej drużyny.
Wielu hokeistów jest przesądnych, ale Jarosław Rzeszutko gra z numerem trzynastym. "Jak grałem pierwszy raz w życiu, spóźniłem się i dostałem trzynastkę, zostało tak do teraz" - żartował hokeista GKS. "Większość zawodników ma rytuały przedmeczowe, ale nie mogę zdradzić jakie, bo wtedy straciłyby swoją moc" – dodawał z uśmiechem Rzeszutko.
pzhl.org.pl/MS/RK