Tradycyjnie trasa w okolicach Bełchatowa była wielkim wyzwaniem dla uczestników zawodów, ale bardzo dobrze spisał się na niej Tadeusz "Taddy" Błażusiak zajmując drugie miejsce. Na stromych, piaszczystych podjazdach oraz w wymagającej sekcji enduro-cross można wręcz mówić o prawdziwej „rzeźni”. Motocykle strzelały w powietrze, odpadały plastiki i gotowały się chłodnice. W tych miejscach szybko tworzyły się kolejki, a walka o podium przerodziła się w strategiczne omijanie zatorów.
Podjazdy były tak wymagające, że nawet elita miała kłopoty. Długo prowadził Johny Walker, ale po upadku w połowie drugiego okrążenia lider klasyfikacji World Enduro Super Series oraz trzykrotny zwycięzca Red Bull 111 Megawatt musiał pożegnać się z wyścigiem. Co gorsza, kontuzja nadgarstka wykluczy go prawdopodobnie również z udziału w kolejnych edycjach serii.