„To był typowy mecz 1. ligi. Pierwszy raz, odkąd prowadzę Wisłę, mówię to na konferencji - było mało piłki w piłce. Tylko walka i ten wynik odzwierciedla to wszystko, co działo się na boisku. Dwa zespoły się sklinczowały i spotkanie nie stało na zbyt wysokim poziomie. Osobiście przyznam, że ten mecz nie podobał mi się, bo chciałbym, żeby gra inaczej wyglądała” – skomentował Sobolewski.
W trzech kolejnych ligowych spotkaniach wiślacy zdobyli tylko dwa punkty, dwa ostatnie zremisowali 0:0.
„Pozytyw jest taki, biorąc również pod uwagę konfrontację w Pucharze Polski, że jest to nasze trzecie spotkanie z rzędu, w którym nie tracimy bramki, co mnie bardzo cieszy. Martwi natomiast, co jest po stronie zdobyczy. W Gdańsku nie stworzyliśmy zbyt wielu sytuacji. Mamy niesamowity problem ze skutecznością, a bardzo dużo czasu w jednostkach treningowych poświęcamy na finalizację akcji” – zapewnił szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”.
Z kolei gospodarze przerwali serię trzech zwycięstw, ale z drugiej strony nie ponieśli porażki w ósmym kolejnym ligowym spotkaniu.
„Nie cieszymy się z tego punktu, ale szanujemy go. Podchodzimy też z delikatnym niedosytem, jeśli chodzi o to, co zaprezentowaliśmy w okolicach bramki rywali zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie. W moim odczuciu powinniśmy w większości sytuacji dać się wykazać bramkarzowi gości, a tego nie robiliśmy. Dużo było niecelnych uderzeń i mało cierpliwości w ataku. Trzeba jednak mieć świadomość, że niezależnie od ostatnich wyników Wisła jest zawsze bardzo groźna” – ocenił trener biało-zielonych Szymon Grabowski.
Szkoleniowiec gdańszczan nie był aż tak krytyczny, jeśli chodzi o poziom tego meczu.
„Nie powiem, że było to złe spotkanie. Czasami tak gra wygląda, ale tak do końca bym na ten mecz nie narzekał. Znalazłbym kilka pozytywów. Obie drużyny podeszły do siebie z dużym respektem, żadna nie chciała przegrać. Na plus z obu stron można zapisać zachowania w defensywie oraz po stracie piłki. Obie ekipy odrobiły lekcje i dlatego nie doczekaliśmy się bramki. Jeśli chodzi o mój zespół, to mieliśmy dobre fragmenty, a najlepszy między 50. i 65. minutą, kiedy zdobyliśmy bramkę ze spalonego” – powiedział Grabowski.
W kolejnym meczu po przerwie na reprezentację Lechia zmierzy się w derbach Trójmiasta oraz na szczycie 1. ligi w Gdyni z Arką. W tej potyczce nie wystąpią dwaj środkowi pomocnicy, którzy w spotkaniu z Wisłą zobaczyli żółte kartki – Tomasz Neugebauer oraz Iwan Żelizko. Ukrainiec został w ten sposób ukarany już po raz ósmy. A do końca roku z gry wyłączeni są kontuzjowani Luis Fernandez i Conrado.