Kolejnym rywalem coraz bardziej rozpędzającej się Wisły Kraków będzie Górnik Zabrze. Spotkanie w Krakowie rozpocznie się o godz. 20.30. Zapraszamy do sportowego kanału internetowego Radia Kraków TRANSMISJE dostępnego także w aplikacji na smartfony i w cyfrowych odbiornikach z systemem DAB+
Krakowska Wisła w niedzielę pokonała 3:1 swoją imienniczkę z Płocka, mimo że do 82. minuty przegrywała 0:1. Hyballa przyznał, że był to słabszy mecz w wykonaniu jego podopiecznych, ale też nie najgorszy. "Na pewno piłkarze mają teraz więcej zaufania do samych siebie. Nawet najlepszy trening, najlepsza motywacja nie dadzą tego, co daje wygrana. Nieważny jest nawet styl, w jakim gramy, bo jesteśmy drużyną zawodową i liczą się przede wszystkim punkty. Cenię sobie jednak bardzo, że zawodnicy cały czas są żądni zwycięstwa" – podkreślił.
Hyballa wysoko ceni najbliższego rywala i jest przekonany, że jego piłkarze muszą dać z siebie wszystko, jeśli chcą wywalczyć trzy punkty. "Ostatnio grali w ustawieniu 1-3-5-2. Są bardzo kompaktowi w środku pola. Mają też bardzo wysokich zawodników. Wydaje mi się, że będzie to intensywny mecz tym bardziej, że gramy u siebie na bardzo dobrze przygotowanej murawie" – stwierdził Hyballa, którego cieszy powrót – po pauzie za kartki – uniwersalnego obrońcy Łukasza Burligi.
W meczu z Górnikiem nie będzie mógł skorzystać z ośmiu kontuzjowanych zawodników. Na tej liście znajdują się: Adi Mehremic, Dawid Szot, Vullnet Basha, Aleksander Buksa, Konrad Gruszkowski, Jakub Błaszczykowski, Nikola Kuveljic i Uros Radakovic. Ten ostatni, urazu doznał w niedzielę w Płocku, gdy zdobył bramkę na 2:1. Stoper Wisły zderzył się wówczas głową z graczem gospodarzy i został odwieziony do szpitala. W środę przeszedł kolejne badania, które nie wykazały żadnych powikłań i w następnym tygodniu ma rozpocząć treningi z zespołem.
Po raz kolejny Wisła będzie musiała radzić sobie bez swojego kapitana – Błaszczykowskiego, który zmaga się z bólem w okolicach ścięgna Achillesa. "Kuba w swojej karierze wybiegał już wiele kilometrów, do tego doszedł pech. Teraz dał sygnał, że nie jest jeszcze gotowy, aby nam pomóc. Kuba nie ma już dwudziestu lat, ale wciąż jest dla nas ważnym zawodnikiem. Gdyby mógł więcej trenować, być może byłby szybciej gotowy do gry. Niewątpliwie jest jednak dla nas liderem" – zapewnił Hyballa.
W Płocku Błaszczykowskiego godnie zastąpił inny weteran – Rafał Boguski, który po wejściu na boisku strzelił dwa gole. "Rafał jest świetny na treningach. Jest bardzo zaawansowany technicznie. Te dwie bramki w Płocku pokazały, że wciąż jest gotowy do pomocy i oczywiście otrzyma ode mnie więcej zaufania" – zapowiedział niemiecki szkoleniowiec.
PAP /MS/RK