Wiślacy przystąpią do tego spotkania po zremisowanym w domu 1:1 meczu z Wisłą Płock. W czterech dotychczasowych spotkaniach odnieśli jedno zwycięstwo (2:1 z Miedzią Legnica), dwa razy remisowali (oprócz wspomnianej Wisły na inaugurację bezbramkowo z Arką Gdynia) i raz przegrali (0:1 z Jagiellonią Białystok). W rezultacie z pięcioma punktami na koncie plasują się dokładnie w połowie tabeli czyli na ósmym miejscu.
Lechici w czwartek przegrali u siebie z belgijskim KRC Genk 1:2 (w dwumeczu 1:4) i odpadli w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy. W Ekstraklasie są za to niepokonani. Dość powiedzieć, że od początku rywalizacji na krajowym podwórku stracili ledwie jedną bramkę, a z kwitkiem zdążyli już odprawić inną krakowską drużynę - Cracovię. Do meczu przystąpią jednak osłabieni brakiem Roberta Gumnego, który dopiero wraca do treningów po długiej kontuzji. Ponadto Ivan Djurdjević nie będzie mógł skorzystać z jeszcze jednego młodego zawodnika: Tymoteusza Klupsia.
Wiślacy w czterech spotkaniach uzbierali tylko pięć punktów, ale mimo to byli chwaleni za prezentowany styl gry. Główną przyczyną braku zwycięstw była nieskuteczność. "Dyskutowaliśmy na ten temat z zespołem i każdy ma świadomość, żeby wspiąć się piętro wyżej w tabeli musimy dawać z siebie więcej. W takich też sposób podchodzimy do naszych codziennych zajęć" – tłumaczył Stolarczyk.
Szkoleniowiec "Białej Gwiazdy" jest zadowolony z pracy jaką wykonali jego podopieczni w tym tygodniu. "Jesteśmy dobrze przygotowani do meczu, wszystko przebiegało zgodnie z planem, moi zawodnicy są lepsi z każdym treningiem" – zapewnił.
Lech po czterech kolejkach jest liderem tabeli z kompletem punktów. "Poznaniacy są w dobrej formie, wygrali w lidze wszystkie mecze i są faworytem, ale każda seria kiedyś się kończy. Skończy się też i ich. Trener Ivan Djurdjevic stworzył dobry zespół, który potrafi grać w kilku systemach taktycznych, ma do dyspozycji ciekawych zawodników. Mam nadzieję, że kibice będą świadkami interesującego widowiska" – uważa Stolarczyk.
O ile w ekstraklasie Lech spisuje się bez zarzutu, to po porażce 1:2 z KAA Gent zakończył udział w kwalifikacjach Ligi Europejskiej. "My mieliśmy normalny mikrocykl, a Lech w czwartek mecz pucharowy. Nie sądzę, aby to miało jakiś wpływ na postawę tej drużyny. Organizm profesjonalnego piłkarza jest przyzwyczajony do gry co trzy dni i czuje się z tym dobrze. Poza tym trener Djurdjevic ma szeroką kadrę i stosuje rotacje w składzie" – twierdzi Stolarczyk.
Wisła przed wyjazdem do Poznania jest w komfortowej sytuacji kadrowej. Poza młodym stoperem Piotrem Świątko, wszyscy piłkarze już normalnie trenują. Stolarczyk podkreśla, że rekonwalescenci, czyli Zroan Arsenic i Tibor Halilovic, prezentują się coraz lepiej i być może znajdzie się dla nich miejsce w kadrze meczowej.
Szkoleniowiec "Białej Gwiazdy" będzie musiał rozstrzygnąć dylemat, kogo wstawić do bramki. W ostatnim spotkaniu, z powodu dyskwalifikacji za czerwoną kartkę, nie mógł zagrać Michał Buchalik i zastąpił go Mateusz Lis, który jednak nie popisał się przy straconym golu. "Bramkarz to taka pozycja, że wymaga zaufania od trenera w dłuższym okresie, żeby potwierdzić swoją wartość. Nie będę w tym przypadku mocno restrykcyjny jeśli chodzi o pojedyncze błędy" – wyjawił Stolarczyk, ale nie chciał powiedzieć czy postawi w Poznaniu na Lisa czy Buchalika.
Od poniedziałku z Wisłą trenuje jej były piłkarz Paweł Brożek. 35-letni napastnik, który w maju został uroczyście pożegnany, postanowił wznowić karierę. "Paweł realizuje indywidualny program, dozujemy mu obciążenia. Jego organizm, po takiej przerwie, musi się zaadoptować do wysiłku, nie chcemy żeby skończyło się to kontuzją" – wyjaśnił Stolarczyk.
Ostatni mecz Białej Gwiazdy z Kolejorzem zakończył się remisem 1:1. Jak będzie tym razem? Spotkanie w Poznaniu rozpocznie się o godzinie 18 w niedzielę. Transmisja meczu w audycji "Sport w Radiu Kraków", w sportowym kanale internetowym Radia Kraków, także w smartfonach oraz w cyfrowych odbiornikach z systemem DAB+
PAP/MS/RK