iało-czerwoni wystartują we Włoszech w 12 z 16 dyscyplin - bez hokeja na lodzie, curlingu, narciarstwa dowolnego i skeletonu. W składzie znalazły się 32 zawodniczki (w tym jedna rezerwowa) i 28 zawodników.
Rekordowa liczba Polaków wystartowała w 2018 roku w Pjongczangu - 62 sportowców.
Rolę chorążych podczas ceremonii otwarcia pełnić będą Stoch i Czerwonka. Ze względu na duże odległości pomiędzy olimpijskimi strefami trzykrotny złoty medalista poniesie polską flagę w Predazzo, a drużynowa wicemistrzyni z 2014 roku - na słynnym stadionie San Siro w Mediolanie.
- Jesteśmy bardzo dumni, że zgodzili się być chorążymi. Osobiście rozmawiałem z tymi sportowcami, przyjęli tę propozycję bardzo ciepło, byli bardzo zadowoleni. Cieszę się, że takie ważne postacie polskiego sportu, bardzo zasłużone dla sportów zimowych, będą chorążymi reprezentacji olimpijskiej - zadeklarował Piesiewicz.
Stoch weźmie udział w igrzyskach po raz szósty, a Czerwonka - piąty.
Na piątek na godzinę 11 zaplanowano ślubowanie reprezentacji olimpijskiej. Jak poinformował prezes PKOl, na uroczystości pojawi się prezydent Karol Nawrocki.
- Obecność potwierdził też pan minister sportu Jakub Rutnicki. Po ślubowaniu nasza reprezentacja olimpijska o godzinie 16 - dzięki uprzejmości pana prezydenta Polski Karola Nawrockiego - uda się samolotem prezydenckim na igrzyska olimpijskie - dodał prezes PKOl.
Przedstawiając skład olimpijskiej reprezentacji Piesiewicz nawiązał do kontrowersji związanych z narciarstwem alpejskim. Polski Związek Narciarski powołał Marynę Gąsienicę-Daniel, Nikolę Komorowską i Piotra Habdasa, ale zarząd PKOl jednogłośnie zdecydował o zmianie dwóch z tych nominacji: Komorowską zastąpi Aniela Sawicka, a Habdasa - Michał Jasiczek.
- Polski Komitet Olimpijski stanął po stronie zawodników. (...) To, co się wydarzyło, to w naszej ocenie brak transparentności. Określenie zasad, które potem nie są przestrzegane, to - jak sięgam pamięcią - nie pamiętam, żeby aż taka historia się kiedykolwiek wydarzyła - powiedział Piesiewicz.
Pierwotnie w składzie PZN znalazła się Komorowska, mimo że drugą pod względem wyników FIS zawodniczką była Sawicka. Związek tłumaczył decyzję tym, że Sawicka może wystartować tylko w jednej konkurencji, natomiast Komorowska otrzymała kwalifikację do wszystkich. Później zarząd PZN zmienił pierwotną decyzję, ale jej publicznie nie ogłosił, a zanim to nastąpiło, Komorowska wysłała do mediów oświadczenie, że wobec fali hejtu rezygnuje z udziału w igrzyskach.
- Jest do niedopuszczalne i skandaliczne. Niestety, to tylko wierzchołek góry lodowej. Historie opisane przez sportowców są bardziej niż niepokojące. Kwestia naszych alpejczyków - jednego z nich związek w ogóle pominął w finansowaniu przygotowań, mimo że środki z Ministerstwa Sportu i Turystyki na jego przygotowania zostały przekazane - tłumaczył Piesiewicz.
Prezes PKOl ubolewał, że w posiedzeniu zarządu nie wziął udziału prezes PZN Adam Małysz.
- Najprawdopodobniej powie, że dowiedział się o wszystkim z mediów. Żałuję, że nie mógł dzisiaj z nami być. Uważam, że jeśli jest członkiem zarządu PKOl, to powinien być i rozmawiać - stwierdził Piesiewicz.
Najlepszą obecnie polską alpejką jest Maryna Gąsienica-Daniel, która dwukrotnie w tym sezonie zajęła piąte miejsce w zawodach Pucharu Świata w slalomie gigancie.
Igrzyska Mediolan-Cortina d'Ampezzo rozpoczną się 6 lutego. Ceremonię zamknięcia zaplanowano na 22 lutego w Weronie.