O ile w dwóch pierwszych spotkaniach po wznowieniu rozgrywek zawodnikom Lechii przyszło zmierzyć się z zespołami z grupy spadkowej, Arką Gdynia i Górnikiem Zabrze, o tyle w dwóch ostatnich konfrontacja rundy zasadniczej zagrają z rywalami z górnej ósemki, Cracovią na własnym stadionie oraz w Szczecinie z Pogonią.
„Przed nami dwa decydujące spotkania. Cracovia i Pogoń to zespoły, które są blisko nas w tabeli, dlatego waga tych meczów będzie bardzo duża. Teraz jednak skupiamy się tylko na Cracovii. Nastawiamy się na ciężkie spotkanie, w którym oba zespoły na pewno zagrają o pełną pulę. Spodziewam się dużych emocji” – skomentował Stokowiec.
Gdański szkoleniowiec uważa, że w ogóle nie należy sugerować się ostatnimi rezultatami szóstych w tabeli „Pasów”. Krakowianie mają co prawda 42 punkty, czyli tyle ile siódma Lechia, ale przegrali sześć kolejnych ligowych potyczek.
„Pomimo ostatnich wyników trzeba mieć świadomość, że jest to wciąż groźna drużyna i pamiętać, że przez znaczną część sezonu plasowała się w czołówce tabeli. To na pewno nie było dziełem przypadku” – ocenił.
W dwóch poprzednich meczach gdańszczanie zdobyli cztery punkty. W konfrontacjach z Arką (4:3) i Górnikiem (2:2) lechiści wrócili z „dalekiej podróży”. W spotkaniu z gdynianami w 86. minucie przegrywali 2:3, natomiast w rywalizacji z zabrzanami w 79. 0:2.
Biało-zielonym udało się odrobić straty głównie dzięki bardzo dobrym zmianom, zwłaszcza Łukasza Zwolińskiego, który strzelił w tych potyczkach trzy gole.
We wtorkowym meczu, który rozpocznie się o 18, w Lechii będzie mógł zagrać defensywny pomocnik Jarosław Kubicki, który w poprzednim spotkaniu pauzował z powodu nadmiaru żółtych kartek. Nadal kontuzjowany jest natomiast brazylijski skrzydłowy Conrado.
2 listopada w pierwszym meczu obu zespołów Cracovia triumfowała na własnym stadionie 1:0. Transmisja spotkania w naszym kanale sportowym na www.radiokrakow.pl
(PAP/WS)