"Jeśli chodzi o całą Małopolskę, to według naszych porównań interwencji nie było znacznie więcej, niż w trakcie innych nocy weekendowych; nie porównuję tego do innych sylwestrów" - poinformował w sobotę Bartosz Izdebski z zespołu prasowego małopolskiej policji. Jak dodał, noc przebiegła "względnie spokojnie".
Funkcjonariusze w dużej mierze skupili się na zabezpieczeniu największej w regionie imprezy, czyli Sylwestra Marzeń z TVP w Zakopanem. W momencie kulminacyjnym w wydarzeniu wzięło udział 14 tys. osób - tylko na terenie zamkniętym; kolejne 25 tys. bawiło się na terenie Równi Krupowej. Nad ich bezpieczeństwem czuwało łącznie 300 funkcjonariuszy.
"Od godziny 18 interwencji było 140, a polegały one na policyjnym standardzie - działaniach wobec osób będących pod wpływem alkoholu, między którymi dochodziło do nieporozumień, bójek, nieobyczajnych wybryków" - przekazał Izdebski. Interwencje dotyczyły też zachowań osób bawiących się na Krupówkach i przedmieściach Zakopanego.
W sumie w całej Małopolsce do wczesnych godzin porannych policja interweniowała 1285 razy, a jej działania związane były m.in. z przypadkami zakłócania porządku publicznego, naruszania nietykalności, z bójkami, pobiciami i znieważeniem policjanta. "Pamiętamy, że cały czas jest pandemia. Nie zapominamy, że obowiązują przepisy, więc staramy się doprowadzać do tego, żeby były przestrzegane" - wskazał Izdebski.
Jako "względnie spokojną" sylwestrową noc ocenił też rzecznik małopolskiej straży pożarnej Sebastian Woźniak. Uwaga strażaków również koncentrowała się na Zakopanem, nie było jednak konieczności interwencji.
W całym regionie minionej doby straż wyjeżdżała 135 razy - 32 interwencje dotyczyły pożarów. "Od północy do godz. 9 tych pożarów odnotowaliśmy 25. Na szczęście nie było żadnych poważnych zdarzeń, ale nie obyło się bez tych związanych z odpalaniem fajerwerków" - wskazał Woźniak. Do kilkunastu niegroźnych pożarów m.in. drzew iglastych doszło np. w Kalwarii Zebrzydowskiej, Gorlicach i Nowym Wiśniczu; w pow. brzeskim zapalił się garaż.
Imprezowiczom, którzy przesadzili z alkoholem tradycyjnie pomagali medycy. "Przed północą i w pierwszych godzinach Nowego Roku pojawiły się wezwania do osób poszkodowanych w trakcie bójek i awantur domowych, co było powiązane z nadmiernym spożyciem alkoholu" - przekazała Joanna Sieradzka, rzecznik Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego. Jak dodała, "w dwóch przypadkach napastnicy użyli ostrych narzędzi". Pomoc udzielona została też kilku pacjentom zranionym w wyniku używania fajerwerków, a "nad ranem było wiele zgłoszeń do osób, które przesadziły z alkoholem".