Anulowane połączenia dotkną w sumie 100 tys. pasażerów. Chodzi o loty do Hiszpanii, Portugalii i Belgii oraz z tych krajów. W sumie odwołanych zostało 300 połączeń. Strajk objął także Polskę – odwołano loty do Alicante, Barcelony czy Brukseli. Urząd Lotnictwa Cywilnego przypomina, że w przypadku odwołania lotu, pasażer ma prawo do odszkodowania, a jego wysokość uzależniona jest od długości lotu i może wynieść nawet 600 euro.
Piloci zapowiadają, że protestów będzie więcej. Domagają się podwyżek i innych zasad zatrudnienia – większość z nich jest samozatrudniona, sami muszą sobie opłacać noclegi czy transfery. Związki zawodowe reprezentujące personel kabinowy Ryanair domagają się, by w całej Europie umowy o pracę były zawierane na podstawie prawa lokalnego, a nie prawa irlandzkiego oraz żeby wszystkim oferowano takie same warunki, bez względu na to, czy są zatrudnieni bezpośrednio, czy wynajęci za pośrednictwem firmy zewnętrznej. Wysuwane są też żądania płacowe.
Ryanair twierdzi, że warunki, jakie zapewnia swoim pracownikom, są konkurencyjne i często lepsze od tych, które oferują jego rywale, a żądania związków są "bezprzedmiotowe".Irlandzki przewoźnik lata w 37 krajach. W zeszłym roku przewiózł 130 milionów pasażerów. Przed ubiegłorocznym Bożym Narodzeniem zapobiegł fali strajków, postanawiając uznać związki zawodowe, po raz pierwszy w swej 32-letniej historii.
(PAP/rk/mk)