Blondynka o smutnym spojrzeniu pracująca przy maszynie 764 to 57-letnia dziś pani Michalina. W zakładzie Vistuli pracowała przez 6 lat na "dziurkarce" i "fastrygówce". Do pracy do Krakowa przyjechała z Ochotnicy Górnej, mając niespełna 18 lat. Obecnie od ponad 30 lat mieszka w Kołobrzegu.
"Byłam smutna, trochę zgaszona, ale teraz bardziej się śmieję. Jaka ja byłam chuda... Tego dnia, gdy robiono nam fotografie wyraźnie nie pamiętam, trochę przez mgłę. Ale w fabryce często były media, np. krakowska telewizja regionalna. Pamiętam, że jednego razu oglądam w telewizji taki materiał, kamera była skierowana na moją maszynę, a mnie akurat tam nie było. Jak ja wtedy żałowałam, że gdzieś wtedy poszłam!" - wspominała ze śmiechem i wzruszeniem pani Michalina.
Kobiety poszukiwali reportażystka Olga Gitkiewicz i słynny fotoreporter Chris Niedenthal. Dla Niedenthala to bohaterka jednej z najciekawszych jego fotografii, która z kolei dla Gitkiewicz stała się dopełnieniem, w formie okładki, dla jej książki. "Tym bardziej jest mi miło, że po tylu latach poznaję osobę dla mnie dotąd anonimową. Takich przypadków w karierze, że poznałem bohaterów mych fotografii, było niewiele, mogę policzyć na palcach jednej ręki" - podkreśla Chris Niedenthal.
Chris Niedenthal wykonał zdjęcie, którego bohaterką jest Michalina, w 1982 roku w czasie wycieczki dla mediów po zakładzie. Fotograf nie ukrywał, że jest ono dla niego ciekawe ze względu na wyraz twarzy kobiety. - Przez to, że ta dziewczyna ma takie spojrzenie w sam raz do tego, co robiła, dlatego to zdjęcie mi się zawsze najbardziej podobało. Mój obiektyw od razu skierował się na nią.
Więcej: Wiemy, kim jest "dziewczyna z okładki"! Ma dziś 56 lat i mieszka w Kołobrzegu
Magdalena Zbylut/jgk