Łączenie jednostek - zdaniem działaczki - jest równoznaczne z redukcją zatrudnienia.
- Naszym zdaniem to jest pierwszy krok do tego etapu łączenia zakładów. Skoro dyrektor z Krakowa pełni obowiązki na dwóch zakładach, no to będą się starać, żeby pomału ten proces przyspieszyć. Po drugie, masa inwestycji jest robiona na terenie naszego zakładu, czyli wchodzą nowe urządzenia, tzw. lokalne centra sterowania. To się wiąże z tym, że będzie potrzeba mniej pracowników. To już właśnie rodzi nasze obawy - mówi.
Związkowcy kolejowi rozważają teraz organizację protestu. Co na to spółka PKP PLK? Dorota Szalacha, rzeczniczka kolejowej spółki wyjaśnia, że w Nowym Sączu zwolnił się wakat, a najlepszym spośród uczestników rekrutacji okazał się dyrektor krakowskiego ZLK.
- Dyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Krakowie jest pełniącym obowiązki w Zakładzie Linii Kolejowych w Nowym Sączu. Nie oznacza to łączenia stanowisk. Oba stanowiska w strukturze spółki są nadal odrębne. Status obu Zakładów Linii Kolejowych nie zmienia się. Bieżące działania operacyjne w tych jednostkach organizacyjnych prowadzone są jak dotychczas. Działania konsolidacyjne w spółce nie są obecnie realizowane - tłumaczy.
Sądecki Zakład Linii Kolejowych zatrudnia około 800 osób, w tym ok. 80 pracowników biurowych. Jest podzielony na dwie sekcje - w Nowym Sączu i Suchej Beskidzkiej. Pracownicy ZLK odpowiadają za utrzymanie infrastruktury i bezpieczeństwo ruchu kolejowego. To oni reagują w razie awarii, wypadku czy klęski żywiołowej.