Z danych dotyczących opłaty uzdrowiskowej i pochodzących z monitoringu wynika, że wraz z wakacjami gwałtownie wzrosła liczba osób odwiedzających Muszynę. W porównaniu do poprzedniego roku różnica jest bardzo duża - mówi Jan Golba,burmistrz Muszyny: Po czerwcu to jest w granicach 25%, czyli znaczący przyrost turystów, który do tej pory się jeszcze nie zdarzył.
Podobne zdanie mają mieszkańcy Muszyny, którzy podkreślają, że Rynek o Ogrody Sensoryczne to dwa miejsca najchętniej odwiedzane przez przyjezdnych.
Branża hotelarska w Krynicy nie ma natomiast powodów do zadowolenia. W hotelach o najwyższym standardzie jest zaledwie 40 procent zajętych miejsc. Wysokie ceny sprawiły, że turystów jest mniej, wybierają tańsze kwatery i przyjeżdżają na krócej - mówi Daniel Lisak z Krynickiej Organizacji Turystycznej: jest drogo, dużo kosztuje też dojazd przez ceny benzyny, a pensje nie poszły w górę. Polskie społeczeństwo widzi, że siła nabywcza pieniądza mocno zmalała.
Branżą narażoną na skutki kryzysu inflacyjnego jest też gastronomia. Przez pierwsze tygodnie wakacji wyraźnie odczuli to już restauratorzy z Zakopanego – informuje Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej: Przychód z jednego stołu radykalnie spada. Gości w restauracji jest sporo, ale zamawiają mniej. Jedzą np. tylko drugie danie, albo wybierają posiłek, który można dzielić na dwie, trzy osoby. Czasem korzystając z eleganckiej restauracji, zamawiają tylko deser i kawę.
Innym sposobem na oszczędzanie jest skracanie czasu pobytu w kurortach. Według danych Krynickiej Organizacji Turystycznej coraz częściej wakacyjne wyjazdy do Krynicy ograniczają się do dwóch, trzech noclegów.