Jak wyjaśniła PAP kierowniczka Biura Planowania Przestrzennego Zakopanego Marta Gratkowska, w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego dla tego miejsca znalazł się zapis o dopuszczeniu jedynie odbudowy istniejącego tam wcześniej obiektu, a mianowicie jednopiętrowego pensjonatu Malva. Inwestor jednak wznosi tam zupełnie nowy budynek o wielkiej kubaturze.
"Plan miejscowy nie dopuszcza tam realizacji całkiem nowej zabudowy. Ponieważ inwestycja realizowana obecnie w żaden sposób nie może być określona jako odbudowa, zarówno burmistrz Zakopanego jak i starosta tatrzański stoją na stanowisku, że budowa jest niezgodna z zapisami obowiązującego planu miejscowego" – wyjaśniła Gratkowska.
Starosta dwukrotnie odmawiał wydania decyzji o pozwoleniu na tę budowę. Decyzja o pozwoleniu została natomiast wydana przez organ drugiej instancji, czyli ówczesnego wojewodę małopolskiego Piotra Ćwika w 2020 r. Jest to decyzja ostateczna, co pozwala inwestorowi na prowadzenie robót budowlanych.
Władze Zakopanego podjęły liczne próby dotyczące stwierdzenia nieważności decyzji wojewody. Wojewoda Małopolski oraz Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego nie uwzględnili uwag władz miasta pod Giewontem. Urzędnicy nie odnieśli się też do zarzutów podnoszonych przez władze Zakopanego dotyczących niezgodności inwestycji z planem miejscowym. Sprawa ostatecznie znalazła finał w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Krakowie.
Za nagłośnienie tej bulwersującej mieszkańców Zakopanego i miłośników tatrzańskiej przyrody sprawy, redakcja Tygodnika Podhalańskiego dostała w ostatnim czasie wezwanie od inwestora do przeprosin i 100 tys. zł zadośćuczynienia. Wydawca gazety Jerzy Jurecki powiedział PAP, że to "próba zastraszenia dziennikarzy i kneblowania ust".
"Żądanie, żebyśmy przestali o czymś pisać i zapłacić 100 tys. zł odbieram jako absolutną próbę zastraszenia. Ewidentnie inwestor chce mam zamknąć usta, ale my na pewno tego nie zrobimy i będziemy odpowiadać na ich pisma, ale na łamach gazety i poprzez media społecznościowe" – powiedział PAP wydawca Tygodnika Podhalańskiego i dodał: "Zakopane nie radzi sobie z presją deweloperów. Co z tego, że nasi włodarze nie wydają zgody na takie wielkokubaturowe budynki, jak inwestor jedzie do Krakowa i zdobywa stosowne pozwolenie u wojewody" – mówił Jurecki.
Dodał on, że wcześniej ze strony inwestora były również próby uciszenia dziennikarzy.
Twórcy tej skandalicznej w Dolinie Białego w Tatrach budowy (Tatrzański Sky Tower), o której piszemy od tygodni postanowili nam zamknąć usta. Właśnie trafiło do nas wezwanie z kancelarii prawnej do przeprosin i 100 tys. zł kary. Obiecujemy, nie damy się zastraszyć. #Tatry pic.twitter.com/1z9oyTg8X0
— Tygodnik Podhalański (@24tp_pl) December 20, 2021
Rzeczniczka wojewody małopolskiego Joanna Paździo poinformowała PAP, że w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego dla tego miejsca nie ustalono gabarytów dla nowej zabudowy. Dlatego mógł zostać zaprojektowany nowy budynek o gabarytach większych niż poprzedni stojący w tym miejscu.
"Nie stanowi to sprzeczności z ustaleniami planu, bowiem ustaleń w tej kwestii w planie brak" – wyjaśnia w komunikacie rzeczniczki. Twierdzi także, że wobec planu miejscowego takich budynków może powstać więcej.
Innego zdania jest kierowniczka Biura Planowania Przestrzennego Zakopanego, która zaznacza, że plan określa bardzo szczegółowo gabaryty budynku, a nawet wykończenie i kolorystykę fasady oraz rodzaj dachu. Według tych zapisów istniała jedynie możliwość odtworzenia stojącego tam wcześniej budynku z możliwości powiększenia go jedynie o 10 proc.
"Taki zapis nie pozostawia żadnych wątpliwości, że chodzi o odtworzenie historycznego budynku. Wojewoda zinterpretował to inaczej" – powiedziała PAP Gratkowska.