Szpital w Zakopanem nie uruchomił - tak jak zapowiadał - sali porodów przed Wielkanocą. Od początku kwietnia w placówce działa tylko część łóżek na oddziale położniczo-ginekologicznym. To z powodu braków kadrowych. W szpitalu brakuje neonatologów. Dyrekcja rozstrzygnęła co prawda konkurs i zatrudni dwóch lekarzy specjalistów, ale nie udało się załatwić wszystkich formalności związanych z zawieraniem umów przed świętami.
Mimo obietnic Reginy Tokarz, pierwsze - po wielu miesiącach przerwy - porody nie zostaną odebrane w święta. Mieszkanki powiatu tatrzańskiego nadal będą musiały jeździć do Nowego Targu.
Jak ustalił reporter Radia Kraków, nowy termin otwarcia sali porodów to początek maja, najwcześniej po długim weekendzie.
Dyrekcja od kilku tygodni jest w ostrym sporze z położnymi, które uważają, że szpital chce zamknąć całkowicie część oddziału dla przyszłych mam i noworodków. Pretekstem do takich działań miała być pandemia koronawirusa. Oddział położniczy jako jeden z pierwszych przekształcono w covidowy i wciąż - choć był taki obowiązek - nie wrócił on do normalnej pracy.