- Dalej są tak zwane betony, czyli zlodowaciały śnieg. Bez odpowiedniego sprzętu i umiejętności posługiwania się nim, czyli czekanem i rakami, w wyższe partie nie polecamy wyjścia. Warunki dla doświadczonych turystów i taterników są dobre. Dla przeciętnego turysty są jednak zabójcze - mówi Rafał Mikler, ratownik dyżurny TOPR.
W środę do godzin południowych ratownicy górscy sprowadzali dwie osoby z Koziego Wierchu oraz śmigłowcem ewakuowali turystę ze szlaku na Rysy.
Jak przekazał ratownik dyżurny TOPR, na Kozim Wierchu dwie osoby zsunęły się po stromych zboczach, na których zalega zlodowaciały śnieg. Poszkodowani wezwali na pomoc ratowników TOPR, którzy bezpiecznie sprowadzili turystów na dół. Kolejne zgłoszenie pochodziło od turysty, który utknął na eksponowanym szlaku na Rysy. Mężczyzna nie był w stanie sam kontynuować wyprawy. Ratownicy górscy zabrali go na pokład śmigłowca i przetransportowali na dół.
We wtorek śmigłowiec z ratownikami transportował do szpitala dwójkę turystów, którzy spadli z wysokości z Przełęczy Krzyżne w stronę Doliny Pańszczycy. Tragicznie zakończyły się natomiast poszukiwania 46-letniego turysty. Jego ciało ratownicy odnaleźli w Dolinie Jarząbczej, w Tatrach Zachodnich.